Stefan Buszczyński, Rękopis z przyszłego wieku (część pierwsza)

Istnieją teksty zapomniane, a tak cenne, że mogłyby być np. lekturami szkolnymi. Jednym z takich dzieł jest  niepozorna książeczka zatytułowana Rękopis z przyszłego wieku. Fantazja społeczna z r. 1881. Jej autorem jest Stefan Buszczyński, polski publicysta i pisarz polityczny, żyjący w latach 1821-1892, powstaniec styczniowy (stanął do walki, mimo że nie wierzył raczej w powodzenie czynu zbrojnego, o czym świadczy jego paryska broszura Cierpliwość czy rewolucja), który spędził na emigracji kilkanaście lat (publikował po francusku, niemiecku i polsku), znany i doceniany raczej w Europie, aniżeli w ojczyźnie. Czytelnikami jego książki La decadence de l’Europe (1867), w której opisał wizję przyszłej zjednoczonej Europy ze stolicą w Brukseli, byli m.in. Napoleon III, Jules Michelet i Victor Hugo. W kraju jego dziełem o losach i przyszłości Europy prawie nikt się nie interesował – do wydania gotowej wersji polskiej Upadku Europy nie doszło, ponoć jedynym subskrybentem, gotowym zapłacić za książkę był piernikarz z Krakowa. Tekst został opublikowany dopiero po śmierci autora przez jego przyjaciół w ósmym tomie zbiorowego wydania pism Buszczyńskiego. Podobnie zresztą stało się z napisaną w formie dialogu między przedstawicielem XIX wieku i reprezentantem odrodzonej ludzkości utopią Rękopis z XX wieku po Chrystusie, która została wydana pod zmienionym tytułem dopiero w 1918 r. przez Drukarnię „Głosu Narodu” w Krakowie. Myśli autora, który dostrzegał symptomy zbliżającej się katastrofy i proponował środki zaradcze wiele lat przed realizacją czarnego scenariusza europejskiej historii, przed wojnami światowymi i przed panowaniem doktryn totalitarnych, nadal są aktualne. Jak zauważył jeden ze współczesnych  naukowców, tak wnikliwie opisany przez Buszczyńskiego biurokratyzm pozostaje wciąż immanentną cechą europejskiej rzeczywistości, a głoszone przez niego zasady laissez faire, laissez marcher, laissez passer pozostają nadal w sferze postulatów

 

W Rękopisie z przyszłego wieku toczy się dialog między pisarzem, będącym reprezentantem XIX wieku, a jego alter ego – filozofem, duchowym uczniem pisarza, będącym przedstawicielem XX stulecia (symbolizującego czasy przyszłe), dotyczący upadku współczesnej autorowi Europy oraz wizji jej przekształcenia w nowe, lepsze miejsce do życia. Już we wstępie do dziełka autor przedstawia historię Rękopisu, a zarazem swoje spojrzenie na rzeczywistość starego kontynentu: Oto kilka lat upłynęło, jak napisałem to opowiadanie o mojem widzeniu. Gdym je skończył i odczytał, przestraszyłem się sam siebie. Groch z kapustą – jak to mówią. Niby to filozofia, niby obrazki z natury wzięte. Ni to zmyślenie, ni rzeczywistość. Zwyczajnie jak we śnie, gdy człowiek na wpół marzy, na wpół widzi lub słyszy na jawie. Czyż warto było przenosić na papier te dziwolągi, te płody chorobliwego umysłu? A jeśli jeszcze drukiem je ogłoszę, ludzie pomyślą, żem zwariował. Już jeden Niemiec, pewien uczony redaktor bardzo mądrego czasopisma, strasznie się na mnie rozgniewał i uznał mnie za wariata. A za co? Oto nie mógł mi przebaczyć, że w moich dziełach dziwie się, dlaczego w tak „ucywilizowanej” Europie jest osiem milionów żołnierzy gotowych gryźć się nawzajem jak drapieżne zwierzęta? – dlaczego wojsko w czasie pokoju kosztuje rocznie przeszło trzy miliardy marek, po trzy talary na głowę każdego mieszkańca, nie wyłączając główki nowonarodzonego dziecka? – dlaczego w XIX wieku europejskie wojska prowadziły ze sto dwadzieścia wojen, podczas gdy ministrowie zapewniali o stanie pokoju? – dlaczego w naszym cywilizowanym stuleciu zabito na polach bitwy z dziesięć milionów ludzi, a z tymi , co z ran i chorób poginęli w szpitalach, wypada każdorocznie w przecięciu około czterechset tysięcy ofiar wojny? – dlaczego przy tak wielkim postępie społecznym i finansowym nauk długi państw (respective narodów) europejskich wynoszą więcej niż sto miliardów marek, do stu talarów na głowę? – dlaczego zatem każda kwadratowa mila w Europie obciążona jest publicznym długiem nieprodukcyjnym, wynoszącym przeszło pół miliona marek? – czemu, pomimo tylu filozoficznych dzieł i dobroczynnych zakładów, znajduje się w Europie dwa miliny żebraków (jeden żebrak na 156 mieszkańców), a więcej niż dwanaście milionów ubogich (jeden na dwadzieścia osób) niewiedzących z rana, co będą jedli wieczór? – czemu wypada jeden wariat na dziewięciuset ludzi? – czemu ilość samobójstw podwaja się z każdym rokiem? – czemu tyle szkół, a tylu głupców na świecie? – czemu tylu obrońców Chrystusa, a niejeden zły jak szatan? – czemu nie można inaczej utrzymać porządku w tak postępowym, oświeconym i ucywilizowanym społeczeństwie, jak tylko za pomocą więzień, szubienic, Sybiru? – czemu?… Otóż, gdym to wszystko rozpamiętywał, może mi się doprawdy w głowie zamąciło; a gdym szukał środków zaradzenia temu, Niemiec był pewny, że dostałem obłąkania umysłu (s. 7-8).

 

I rzeczywiście z dialogu toczącego się między człowiekiem XIX wieku a człowiekiem XX wieku wyłania się obraz świata, kreślony głównie odpowiedziami i ripostami filozofa z przyszłości, w którym wyzbyto się podstawowych zasad i wartości, pozbawiono ludzi woli, myślenia i wolności, rzeczywistości, która opiera się na fałszywym postępie, despotyzmie oraz bezmyślności, głupocie i najniższych instynktach wytresowanych tłumów, czasów, w których arystokracja gnije, demokracja zdziczała, światła nie ma a społeczność… próchno! (s. 68).

Czytaj dalej „Stefan Buszczyński, Rękopis z przyszłego wieku (część pierwsza)”

Reklamy