Stanisław Tyrowicz, Światło wiedzy zdeprawowanej

 

Kolejna nietypowa pozycja, którą pragniemy przypomnieć to książka Stanisława Tyrowicza Światło wiedzy zdeprawowanej. Idee niemieckiej socjologii i filozofii (1933-1945), wydana w 1970 r., wznowiona przez krakowskie Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych Univeritas w 2009 r. Chciałem poznać przebieg i przyczyny deprawacji sławnej niegdyś niemieckiej socjologii oraz filozofii i przyjrzeć się światłu użyczanemu przez nie – wyznaje Tyrowicz – zdehumanizowanej dyktaturze, występującej pod mianem Trzeciej Rzeszy (…) Temat narzucał się natrętnie. Do niewiedzy i ciekawości doszło przekonanie o jego ogólniejszej doniosłości (…). Warto podkreślić to ostatnie zdanie wyrażone przez autora – jego praca nie tylko opisuje i analizuje deprawację niemieckiej humanistyki w latach trzydziestych XX wieku, ale stawia uniwersalne pytania o relacje między totalitarną władzą a światem nauki, o mechanizmy niszczenia nauki przez funkcjonariuszy partii owładniętej jedynie słuszną ideologią, o wypaczenia pojęć związanych z narodem w publikacjach naznaczonych tą ideologią, wreszcie o degenerację samego narodu deprawowanego propagandą, kulturą i nauką spod jej znaku.

 

Analizując mechanizmy faszyzowania nauki, autor opisuje między innymi takie tendencje, jak: panowanie wszechwładnego podziału na swoich i wrogów, przybieranie wszelkich pojęć i haseł w nowe, obowiązujące szaty, społeczne mitologizowanie, retorykę zagrożenia, pewność własnych racji i nienawiść do innych.

 

Głęboka nieufność do państwa liberalnego, pluralistycznego i wielopartyjnego oraz niechęć do wszelkich kompromisów prowadziły do idei powołania państwa monopartyjnego, totalnego, zdolnego do koncentrowania woli politycznej, którego hegemonia i nadrzędność nie będzie ulegać wątpliwości, państwa wspólnoty politycznej, wyposażonego w moc rozstrzygania i decydowania politycznego (s. 40), właściwie rozumiana polityka zaś miała się wyrażać w trosce o to, by pełnia władzy nad życiem i śmiercią obywateli spoczywała w gestii ujednoliconego politycznie państwa (s. 43).

 

Przekonanie o nadrzędności i nieomylności urzędowej ideologii, o kompleksowo pojętej słuszności „swoich” oraz błędach i wrogości wszystkich innych, „obcych”, zaowocowały upaństwowieniem i unarodowieniem wszelkich dziedzin życia, przy czym, podczas gdy rzesze społeczeństwa niemieckiego traktowano tak, jak troskliwy hodowca swoją umiłowaną trzodę, z której ma nadzieje uzyskać rasę zadziwiającą i unikalną, pojęcie narodu przesunięto w sferę sacrum, przekształcając je w przedmiot usankcjonowanego kultu (s. 66).

 

W celu zapewnienia prymatu jedynie słusznej myśli narodowej należało wszelkie dotychczasowe odmienne sposoby myślenia zetrzeć w pył. Świadomości nie da się jednak tak po prostu odkręcić (…), istnieje – jak zauważył jeden z niemieckich „uczonych” – tylko jeden pewny sposób wytępienia niepożądanych przejawów świadomości: unicestwienie wszystkich osobników, którzy są jej nosicielami (s. 77-78).

 

W kształtowaniu nowego myślenia najbardziej użytecznym okazał się obok specyficznej idei państwa i narodu kult wodza utworzony z symboli i mitów, najwłaściwszego materiału kulturotwórstwa, bo przecież poczucie umiaru i wszelkie bariery estetyczne zanikają zupełnie tam, gdzie celem jest wywołanie określonych stanów świadomości zbiorowej, gdzie przedmiotem oddziaływania i manipulacji jest masa ludzka, a nie jednostka (s. 182).

 

Inwazja mitologii społecznej sprzyjała modzie na pseudonaukowe teorie i spekulacje. Szerzy się sprzeczny z wynikami naukowej biologii rasizm; podbój nowych ziem uznaje się za życiową konieczność narodu, który nie chce zginąć; dominują irracjonalne wyobrażenia o naturze ludzkiej jako alogicznej, złej i kierującej się instynktami; przeważa przekonanie, że jedynie działanie polityczne jest dziejotwórcze, przy czym właściwym twórcą dziejów jest politycznie działająca elita (s. 40).

 

Wkrótce okaże się, że mechanizmy zniewolenia są nader skuteczne zarówno wobec wykształconych jednostek, jak i mniej wyrobionego społeczeństwa. Jak zauważa Tyrowicz skłonność do utrzymania zajmowanej pozycji w systemie nauki instytucjonalnej, bez względu na warunki i okoliczności, często znieczulała intelektualną i moralną wrażliwość pracowników nauki. Status filozofa z patentem państwowym stawiano zwykle ponad możliwość filozofowania bez patentu. W zdecydowanej większości taka postawa kończyła się, co miano pojąć dopiero post factum, współuczestnictwem w systemie, dla którego już żadna filozofia usprawiedliwienia znaleźć nie mogła (s. 191). A masy? Cóż, jak zwykł mawiać pewien polski polityk, ciemny lud wszystko kupi… A nawet jeśli nie, to przecież, przypominał inny, państwo ma monopol na przemoc….

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s