Józef Olszewski, Biurokracja (część pierwsza)

Praca Józefa Olszewskiego (działacza społecznego i gospodarczego, publicysty, żyjącego w latach 1867-1922), zatytułowana po prostu Biurokracja,  (wydana w 1903 roku nakładem Księgarni Polskiej B. Połonieckiego we Lwowie oraz E. Wendego i Sp. w Warszawie) rozpoczyna się typowym „polskim” stwierdzeniem: Stoimy przed zaostrzającym się z dnia na dzień problemem reform społecznych. Niezadowolenie z istniejącego porządku rzeczy postępuje z każdym dniem ku coraz wyższym dziedzinom urządzeń życia społecznego, ogarniając już nawet stosunki, uważane do niedawna za wzorowe, a przynajmniej za godne obrony. (…) Nadzieję spokojnego, drogą łagodnej ewolucji przychodzącego rozwiązania zagadnień życia ludzkości odbiera doświadczenie codzienne, świadczące, że za wiele kierunków obiera myśl ludzka, szukająca środków usunięcia złego, a za mało wypadków, w których by powołani do narady lekarze chorób społecznych zgodzili się na jedną diagnozę i na jeden system leczenia. Roi się formalnie w nauce – polityce, prasie i na innych polach dyskusji teoretycznej i praktycznej od znakomitych powag, a więcej jeszcze od znachorów patologii socjalnej, każdy dzień przynosi nowe pomysły uzdrowienia ludzkości, a tymczasem choroby komplikują się z każdym dniem bez nadziei trwałego polepszenia (s. 3-4).

 

Recepty dla cierpiącego społeczeństwa pisać mogą wszyscy i korzystają też na szeroką skalę z tej wolności, lecz środki stosować mogą i powinny – zauważa autor książki – czynniki, mające siłę i zdolność wprowadzania  ich w życie. Do tych czynników należą w pierwszej linii reprezentacje własnej woli społeczeństw,  a więc ów wielogłosowy myśliciel, powołany do uszczęśliwiania narodów, tj. parlament; na drugim miejscu państwo, najstarszy z tradycji i powołania związek społeczny dla obrony interesów jednostki, poza tymi powagą autorytetu owianymi czynnikami winna być lekarzem społecznym nauka, oparta na historii i znajomości życia, a wreszcie prasa i samoistne związki socjalne i polityczne.

 

            Jak jednak żądać spełnienia roli lekarza od wymienionych wyżej czynników – pyta Olszewski – kiedy niektóre same złożone ciężką chorobą wołają o pomoc w rosnącym z dnia na dzień osłabieniu i apatii (s. 4).

Czytaj dalej „Józef Olszewski, Biurokracja (część pierwsza)”

Reklamy