Feliks Koneczny, Polskie Logos a Ethos (część trzecia)

Jeszcze zdania Konecznego o polskiej polityce, twórczości i zdatności politycznej: Dokładnym kryterium łączności spraw społecznych z państwowymi jest stopień samorządu, co można obserwować dokładnie na urządzeniach wszystkich państw europejskich, od rosyjskiego do angielskiego. Znamienne to, że to samo kryterium odnieść można do wolności obywatelskiej. Wolność to samorząd!

 

W tej dziedzinie zachodzi drugie podobieństwo historii polskiej do angielskiej. Obydwa państwa nie znały nigdy biurokracji. Anglii nie sposób sobie wyobrazić z administracją biurokratyczną. Polsce została ona narzucona dopiero przez państwa zaborcze, a wznowione państwo polskie dopóty nie odnajdzie samo siebie, dopóty będzie się błąkało po manowcach, póki nie wytnie ze siebie tego pasożytniczego nowotworu; jeżeli zaś nie zdobędziemy się na powrót do ustroju samorządnego, niepodległość sama będzie ciągle wystawiana na sztych, gdyż Polska biurokratyczna nie zdobędzie się na właściwą ewolucję społeczno-państwową. W razie dłuższego utrzymania państwowości biurokratycznej musiałby nastąpić rozłam pomiędzy państwem a społeczeństwem, skutkiem czego państwo nie mogłoby się nigdy wzmocnić i nie mogłoby w ogóle stawiać sobie żadnego celu poza najprymitywniejszą walką o byt. Zachodzi tu bowiem wypadek uprawiania polityki – w tym razie polityki administracyjnej – wbrew strukturze społecznej, ewolucyjnie wyrobionej. Biurokracja nie należy zgoła do ewolucji polskiej, a nawet jest duchowi narodowemu jaskrawo przeciwna. Zaprowadzono ją u nas przemocą obcego panowania, a pozostawiono po odzyskaniu niepodległości tylko siłą bezwładności, która nareszcie jednak przestanie działać…

 

Ograniczenie polityki do obrębu struktury ewolucyjnej społeczeństwa i państwa ścieśnia kazuistycznie jej zakres, ale za to pogłębia; co ujmie ilościowo niejako, przyda z lichwą jakościowo. Oby się trzymano na całą przyszłość tego ograniczenia, gdyż tylko w nim wyrasta twórczość polityczna. Jest ona wykluczona przy polityce sztucznej, nie liczącej się z warunkami struktury ewolucyjnej w państwie i społeczeństwie. Twórczość jest bowiem emanacją z wnętrza,, z własnego ducha, którego stanowi triumf i objaw zewnętrzny dojrzały; twórczość nie jest jakimś przygodnym nabytkiem z zewnątrz.

 

Dopóki polityka polska trzymała się szranek własnej ewolucji społeczno-państwowej, posiadała siłę twórczą. Oto nie naśladując Zachodu, nie przyjmując ni feudalizmu, ni później legizmu (…) wytworzyliśmy ustrój własny, nie tylko zdolny do życia politycznego, lecz powołujący do nowego życia ościenne społeczności, już politycznie zamierające. Polska polityczna twórczość stawała się lekiem dla sąsiadów; wytrzymywała tedy próbę najcięższą, najtrudniejszą: próbę uniwersalności, iż nie była lokalną tylko zaradnością, ale dorobkiem powszechnej kultury politycznej. Polskie pomysły polityczne nie były dziełem samego tylko Ethosu polskiego, czynnego około utrzymania własnej państwowości, lecz zarazem dziełem polskiego Logosu, trwałym dorobkiem dziejów, podwyższającym poziom owej sztuki wykonywania zamiarów dotyczących ogółu.

 

Przez znaczną większość czasów naszego życia historycznego dawaliśmy sobie radę na europejskiej arenie politycznej własną twórczością polityczną. Państwo nasze wyłoniło się z własnej, rodzimej organizacji społecznej, a swoistość naszego życia publicznego uderza każdego historyka, prawnika, socjologa.

Państwo Władysława Niezłomnego (Łokietka) oparłszy się na idei narodowej, było pierwszym tego rodzaju ustrojem państwowym w Europie. Zdatność polityczna ustroju państwowego polskiego okazała się w dobie krytycznej po śmierci Kazimierza W., kiedy to za Ludwika węgierskiego obywaliśmy się faktycznie bez króla, a zmuszeni sześć razy do buntu przeciw królowi, utrzymaliśmy państwo bez szwanku z pomocą organizacji samorządowych. Dawaliśmy sobie doskonale radę, a nawet posunęliśmy państwo na wyższy szczebel rozwoju za pomocą nowego pomysłu politycznego: przez unię (…).

 

 Pomysł unii, jeden z najbardziej twórczych pomysłów w całej historii powszechnej, stanowi tym większą zasługę Polski, im bardziej oryginalnym był w czasach, kiedy Zachód nie umiał urządzać stosunków międzynarodowych inaczej, jak tylko na zasadach prawa dynastycznego. System unii stanowi wyłączną własność polskiej umysłowości; wszak wzoru do niego nie było skąd czerpać. Polska znalazła się wobec stosunków i faktów, które nie dawały się regulować za pomocą form dotychczasowych; znalazłszy się wobec nowej treści, umiała Polska wynaleźć dla niej nowe formy – i w tym chwała twórczości polskiej. Wysłała ona myśl nową, żeby sąsiednie kraje łączyć w jeden system polityczny, dokonując tego nie przemocą, ale pod hasłem równouprawnienia i obopólnej korzyści. Obmyślona w tym celu nowa forma prawno-państwowa mieściła w sobie w zasadzie od początku obydwa główne pierwiastki prawa polskiego publicznego: swobody obywatelskie i samorząd. Wraz z unią zaczyna się natychmiast szerzenie tych dwóch zasad w kraju zunjowanym.

 

System unii posiada tę zaletę, że regulując stosunki między państwami czy narodami, wyklucza z góry jednostronność i narzucanie czegoś słabszemu przez silniejszego, boć do unii trzeba koniecznie dwóch stron; a choćby druga strona była jak najsłabszą, w unii wykluczone jest panowanie jednego narodu nad drugim, gnębienie jednego państwa przez drugie. Skoro w układzie pomiędzy dwoma państwami zachodzi w czymkolwiek stosunek nierówności, nie jest to unia. Unia jest zyskiem dla słabszego; dla silniejszego mniejsze przedstawia korzyści – ale jest korzyścią nadzwyczajną dla powszechności narodów, dla cywilizacji.

 

Przez półtrzecia wieku, od Kazimierza W. do początku wieku XVII rozwijało się też wspaniale prawo polskie, a na torach zupełnej oryginalności, snując swe teorie, które wytrzymywały próbę praktyki (s. 295-299).

 

Koneczny zachwalając ideę unii, zauważył jednocześnie, że system unii, mimo nadzwyczajnej zdolności dostosowania się do czasu, miejsca i okoliczności, miał też swoje ograniczenia: unia możliwa jest tylko pomiędzy członkami tej samej cywilizacji (stąd nieudane próby rozszerzenia unii we wschodniej Słowiańszczyźnie). My zaś staliśmy się wcześnie – konstatuje historiozof – doktrynerami unii, stosującymi system ten na ślepo, i to tak dalece, iżeśmy przepomnieli o tym nawet, że do unii trzeba koniecznie dwóch pragnących ją zawrzeć; zatraciliśmy prosty rozsądek, skoro nam się mogło zdawać, że wystarcza, gdy my jesteśmy skłonni zawierać unię z całą uczciwością (…) Skłonność do doktrynerstwa została nam, niestety. Nie może być gorszej zawady do wyćwiczenia się w sztuce wykonywania zamiarów dotyczących ogółu, czyli w polityce (s. 300-301).

 

Spotykamy się tedy w Polsce ze szczególnym objawem: wielka twórczość polityczna obok niskiego stopnia rutyny politycznej. Co sądzić wobec tego – zadaje Koneczny kluczowe pytanie – o polskiej zdatności politycznej?

 

W polityce może być zdatność bez twórczości całkiem; może też być zdatność jednostronna, objawiająca się tylko twórczością. Zdatność zupełna obejmować musi i twórczość i rzemieślniczą niejako stronę wykonawczą.

 

Bez odrobiny twórczości, według cudzych wzorów, lecz korzystając też pilnie z cudzego doświadczenia, można w polityce zajść daleko i otrzymywać doskonałe wyniki, zbierając wspaniałe korzyści. Żadna dziedzina intelektu nie wymaga tak mało zdolności twórczej jak polityka. Zdatność wykonywania może być wielką przy wykonywaniu pomysłów cudzych, a pomysły cudze mogą być zupełnie wystarczającymi do utrzymania państwa; gdy tymczasem gdzie indziej może panować obfitość nawet pomysłów oryginalnych, a dobrych, a szwankować zdatność do ich wykonania.

 

Do państwowej i społecznej walki o byt twórczość polityczna zapewne potrzebną nie jest; ale państwa, narody i społeczeństwa, nie obdarzające cywilizacji niczym własnym, oryginalnym, pozbawione są znaczenia ogólnego, ponieważ ogólny zestrój danego zespołu cywilizacyjnego byłby bez nich taki sam; nie mają też takie społeczeństwa żadnego celu poza własną walką o byt. Twórczość polityczna stanowi przeto nieodzowny warunek, ażeby dane państwo miało jakieś znaczenie i jakiś cel. Pod tym względem istnieje tu podobieństwo z życiem prywatnym: może się komuś bardzo dobrze powodzić, chociaż to osoba bez znaczenia, której brak celu w życiu; może zaś ktoś posiadać wielkie znaczenie dla potrzeb ogółu, przejęty górnymi celami w życiu, ale może mu się powodzić źle, bo choć celuje zdolnością twórczą, brak mu w dostatecznej mierze zdatności praktycznej życia powszedniego.

 

Znany to powszechnie fakt, jako dar inicjatywy rzadko łączy się ze zdatnością wykonawczą. Twórczość polityczna nie jest niczym innym jak darem rozumnej inicjatywy, dzięki której powstaje coś nowego w stosunkach życia publicznego. Jednostkę, która obmyśli coś takiego, pożytecznego dla ogółu, można, a w danym razie nawet należy zwolnić od wymagania, żeby sama wykonała, co wymyśliła; znajdzie się kto inny, specjalista od wykonywania. Inna atoli sprawa, jeżeli w całym społeczeństwie nie znajdą się wykonawcy; społeczeństwo wzięte jako całość, nie może być zwolnione od postulatu wykonywania myśli w nim samym zrodzonych. W jakiejkolwiek zdarzałoby się to dziedzinie życia, w nauce, w sztuce, czy w przemyśle lub w jakimkolwiek zakresie, świadczyć to będzie zawsze o niedojrzałości lub o niedostatkach w organizacji społeczeństwa, jeżeli inicjator poszukiwać musi wykonawców w obcym społeczeństwie, nie mogąc ich znaleźć we własnym. W polityce atoli jakżeż można ubiegać się o wykonanie pomysłu pośród obcych? Dodajmyż, że wykonawczość jest w polityce zbiorową, bo stanowczo niewykonalnym jest w życiu publicznym wszystko, czym nie zainteresuje się znaczniejsza ilość obywateli; nieosiągalnym jest, czego nie pragnie ogół. Ochoczych do wykonania muszą być tysiące, setki tysięcy, jeżeli pomysł polityczny ma być wykonany; inaczej pomysł przebrzmi  bez echa, a nawet pamięć o nim zaginie. Wykonywanie nie zawsze jeszcze kończy się wykonaniem; zdarza się wykonywanie bez rezultatu. Setki tysiące pragną czegoś, wykonują to ofiarnie, z zapałem i poświęceniem, ale wykonywanie źle jest zorganizowane, a na czele akcji realizującej brak jest ludzi obdarzonych zdatnością polityczną – i wtenczas pomimo wszystko celu się nie osiąga.

 

Zdatność polityczna ogółu składa się tedy bezwarunkowo z obu pierwiastków, z twórczości i z umiejętności wykonania. Jeżeli jest brak twórczości, jest zdatnością niższego rzędu, lecz jeżeli jej brak wykonawczości, nie jest wcale zdatnością. Politykę oceniać należy pod tym względem odmiennie, niż inne działy pojęć oderwanych w życiu. Zdatność polityczna musi się legitymować realizacją, bo inaczej jakżeż ocenić wartość samego pomysłu, póki nie został wypraktykowany?

 

Odróżnić należy jednak samo wykonanie od powodzenia w polityce. Może coś zostać wykonanym dobrze, a pomimo to nie powieść się. Powodzenie zawisło od okoliczności postronnych niemal tak samo, jak od wewnętrznej wartości samejże rzeczy. Polityk winien je przewidywać i postępować stosownie do tego; jeżeli tego nie umie, pozbawiony jest zdatności politycznej. Zachodzi atoli ten wzgląd, że pośród zawiłego splotu okoliczności życia publicznego w danym kraju, a cóż dopiero w stosunkach międzynarodowych wyrobić się może zawsze jakiś vis maior, której uległszy, nie traci się nic ze swej wartości. I dlatego to powodzenie samo nie może stanowić wyłącznego kryterium politycznego.

 

Polskie swoiste urządzenie życia politycznego: wolności obywatelskie, samorząd, unia, wytrzymywały dlatego próbę realizacji; do tych pomyślnych zdobyczy politycznych dodać należy jeszcze polski program ekonomiczny aż do połowy mniej więcej wieku XVI (…). W połowie wieku XVII realizacja psuje się; około roku 1700 sejmowanie przechodzi w karykaturę, samorząd w bezrząd. Dlaczego?

 

Nastąpił upadek polskich instytucji życia publicznego, ponieważ przestały się one zmieniać odpowiednio do nowych czasów i okoliczności. Jak powiedziano wyżej żywotność ideału wymaga nieustannego odradzania się z pokolenia na pokolenie; jeżeli zaś trwa on bez zmian w szczegółach, staje się przestarzałym. Niestosownie zorganizowany kierunek, choćby w zasadzie najlepszy, staje się szkodliwym. Toteż szkodliwym staje się wszystko, co przestaje ulegać postępowym zmianom, co przestaje „z żywymi naprzód iść”, co przestało się doskonalić.

 

Tu wystarczy powołać się na przykry fakt, który stwierdzono już w ustępie o prawie polskim, jako rozwój jego trwał zbyt krótko. Unia lubelska była ostatnim już określeniem stosunku do Litwy aż do sejmu czteroletniego (…). Potem jeszcze artykuły henrycjańskie, trybunały główne za Batorego – i prawo polskie popada w zastój. Twórczość prawniczo-polityczna zamknęła się… a ustrój życia publicznego u nas był zbyt swoisty, iżby można było wegetować naśladownictwem.

 

Nie wygasła twórczość polska społeczno-państwowa, ale straciła wszelką wartość polityczną, a nawet wpływała nadzwyczaj ujemnie na państwo i społeczeństwo, gdyż toczył ją czerw doktrynerstwa, rozpanoszywszy się już w straszliwy sposób. W półczwarta miesiąca zajął Karol Gustaw całą Polskę i Litwę, bo doktrynerstwo polskie robiło z niego kandydata do tronu elekcyjnego! Andrzej Maksymilian Fredro (†1679) był twórcą całego systemu politycznego, wielce oryginalnego, który został wykonany i… prowadził prosto do upadku państwa. On wymyślił teorie polityczną, jako najlepiej nie zajmować się polityką zagraniczną, nie mieć fortec, a w skarbie pustki. Co nam dziś wydaje się obłędem umysłowym, to uważane było całkiem poważnie za mądre, przemyślne wielce wskazania polityczne. Logiki nie odmówi Fredrze, kto przyjmie jego założenie, jako ludzie starają się szkodzić tylko takiemu, którego się boją; kogo zaś nie boją się, ten jest pomiędzy ludźmi bezpieczny. O wartości tej tezy można by dyskutować, gdyby stosowaną być miała do życia prywatnego; w dziedzinie publicznego jest to dziwoląg oczywiście.

 

Bo też Fredro uważa państwo za majętność narodu, jak wioska jest majętnością szlachcica. Po Fredrze nastąpił rychły już upadek życia publicznego.

 

Zamarła polska zdatność polityczna na doktrynerstwo. Choroba ta powstaje z jednostronności w rozważaniu danego przedmiotu. Taką jednostronnością było traktowanie życia publicznego pod kątem widzenia dobrze zorganizowanego życia prywatnego, stosowanie jednakiej metody tu i tam.

 

Pozostawało to niewątpliwie w związku z jednostronnością struktury życia publicznego, zawartego w wyłączności szlachetczyzny, skutkiem czego zaczęto do państwa stosować „ekonomikę” folwarku, mniemając, że to to samo, tylko na większą skalę…

 

Życie nie wypływa nigdy z jednego tylko źródła, ani nie płynie jednym tylko łożyskiem. Zdrowe życie publiczne niemożliwe jest, jeżeli nie wszystkim warstwom dane jest wytwarzać nowe siły społeczne. Wszelka siła wymaga ciągłego odnawianie przez powoływanie do działania nowych silników (motorów). Pod tym względem świat materialny a duchowy ulegają temu samemu prawu.

 

Polityka w Polsce, wyrastając nie z całego społeczeństwa, stawała się coraz znaczniejszej jego części coraz obojętniejszą; nie interesowano się tym, na co nie miano wpływu. W miarę jak możnowładztwo brało górę w upadającej Rzplitej, przestawała się już i szlachta interesować sprawami politycznymi. W ograniczeniu coraz ciaśniejszym było więc coraz mniej pola do rozwoju zdatności politycznej (…).

 

Ułomności jednostronności politycznej usuwano indziej w potokach krwi, w Polsce usunięto ją bez wojny domowej w wiekopomnej konstytucji Trzeciego Maja. Do zalet jej należy i to, że zapobiegała z góry zastojowi, nakazując co 25 lat rewizję ustawy.

 

Tymczasem vis maior stosunków zewnętrznych nie dopuściła do wykonania ustawy Trzeciego Maja. A portem… nieudałe powstania polskie nie mogą stanowić dowodu zdatności politycznej. Czy okazujemy ją, odzyskawszy niepodległość?

 

Niełatwo wspiąć się ponownie na sam szczyt Ethosu, gdy go się raz opuściło. Tam trzeba się wspinać stopniowo, wśród znoju i utrapień. Lecz nie zrażajmy się. Ojcowie nasi umieli umierać dla Ojczyzny; my nie traćmy tej gotowości, a douczmy się żyć dla Ojczyzny, tj. umieć działać z korzyścią dla Niej.

 

Wspinać się na szczyt Ethosu, w dziedzinę polityki rozumnej, uczciwej a skutecznej, trzeba z pomocą Logosu, od którego pochodzi wszelki zawiązek twórczości. Bez odpowiednika logosu polityka nie może być twórczą, choćby najczynniejszą była, tj. choćby najbardziej obfitowała w wydarzenia zewnętrzne. Nie może przeto być twórczą polityka uprawiana przez nieuków.

 

Ponieważ skuteczną może być polityka tylko w granicach struktury ewolucyjnej, a zatem tym samym tylko w granicach kultury umysłowej, istniejącej w danym czasie i w danym miejscu. Czerpać środki musi polityka ze wszystkich sześciu kategorii kultury umysłowej nowoczesnego społeczeństwa: z historyzmu i ludowości, z prac umysłowych około darów przyrody, z handlu, przemysłu i z oświaty. Państwo nowożytne, powołując do obywatelstwa szersze warstwy ludowe, uległoby wykolejeniu, gdyby nie dbało o oświatę tych mas; ich Ethos, puszczone samopas bez dozoru Logosu, prowadziłoby prosto do przepaści. Bez historyzmu nie ma polityki dla społeczeństwa, posiadającego historię; a że nie ma narodu bez historii, wszelka więc polityka narodowa musi czerpać środki z historyzmu. Ale będą to dopiero środki duchowe, trzeba zaś jeszcze materialnych, dostarczających siły materialnej. Polityka skuteczna musi przeto czerpać pełną dłonią z dobrobytu obywateli, z pielęgnowania z pomocą inteligencji darów przyrody, z handlu i przemysłu.

 

Niech mi wolno powtórzyć, jako nie ma twórczości bez wytkniętego celu; a zatem nie ma bez tego polityki czynnej, takiej, która stanowi o znaczeniu państwa w układzie politycznym powszechnym. Znaczenie zaś Polski jest i będzie proporcjonalne do stopnia rozumnego wyzyskiwania darów przyrody i wprowadzania ich w polski przemysł i handel (tego nie można powtarzać dość często). Państwo nowopowstające musi się znaleźć jak najprędzej na właściwym sobie miejscu pośród powszechności państw, musi pozyskać sobie jakieś znaczenie – z czego wynika, że dla Polski nie ma sprawy pilniejszej, jak sprawa podwyższania polskiego dobrobytu. Ta polityka będzie u nas twórczą, która ku sprawom dobrobytu zwróci się jak najmocniej (s. 301-308).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s