Feliks Koneczny, Polskie Logos a Ethos (część szósta)

Koneczny o naszym stosunku do zachodnich form państwowych: Państwowość polska (…) stanowiła swoisty wytwór ducha polskiego, a geneza jej w opozycji przeciw państwowości zachodnio-europejskiej, z zachowaniem jednakowoż ogólnej łączności cywilizacyjnej z Zachodem. Stosunek nasz do Europy można by pod tym względem określić słowy, że była to opozycja uzupełniająca; jakoż rzeczywiście pomysłowość polska uzupełniała cywilizację Zachodu, wytwarzając w jej łonie nową kulturę. Nigdy, przez cały przeciąg dziejów polskich, nie było w Polsce opozycji negującej cywilizację Zachodu.

Żadne a żadne ze społeczeństw europejskich wieków XV-XVII nie posiadało takiej siły promieniowania ideowego, jak Polska. Dopiero w połowie XVII wieku rozwinęło się na większą skalę promieniowanie Francji na całą Europę. Przedtem Włochy przenikały do wszystkich społeczeństw europejskich, lecz tylko artystycznie i naukowo, tylko w zakresie kultury umysłowej. Państwowe pojęcia humanistyczne wyrobiły się na północy Alp. Od legizmu starsze jest promieniowanie polskości na ościennych w formach politycznych samorządu, unii i sejmowania. W wieku XV nie ma w całej Europie przykładu politycznego udzielania się idei innym krajom, jak tylko w Polsce; a wszakże już pod koniec XIV promieniowania tego początek (w stosunku do Litwy), a gdyby chcieć być zupełnie ścisłym, należałoby powołać się na prośbę Prusów, tępionych przez Krzyżaków, by im nadane było prawo polskie, co działo się w roku 1249. Stanowczo Polska pierwsza roztaczała swą twórczość polityczną dokoła siebie, dostarczając pierwszego w dziejach Europy przykładu promieniowania.

Nie wszystko, co odmienne od zachodniego, było oryginalne i lepsze. W późniejszych zwłaszcza czasach nie brak było odmienności, której źródło w niższości tkwiło. Zachodzą jednakże i podobieństwa takie, które przyczyniły się następnie do upadku ustroju państwowego. Czyż wszystko na Zachodzie dobrym było? Czy np. szlachetczyzna polska była specjalnością?

Hegemonia szlachty występuje w Polsce mniej jaskrawo, skoro mieszczaństwo nie przedstawiało w społeczeństwie siły ni ekonomicznej, ni intelektualnej. Wybitniej o wiele zaznacza się szlachetczyzna na Zachodzie, skoro tam uciskała szlachta żywioł miejski pomimo jego bogactw i inteligencji (…).

W państwie średniowiecznym stanowym miasta były reprezentowane, lecz Polska nigdy państwa stanowego nie tworzyła. Nasze wiece, zjazdy, sejmiki, sejmy nie reprezentowały „stanów”, tj. korporacji politycznych, ale składały się z reprezentacji pewnych obszarów geograficznych, pewnych części kraju, a w łonie jednego tylko „stanu”. Mieszczaństwo zaś polskie nigdy nie wytworzyło z siebie ”stanu” w zachodnim rozumieniu tego wyrazu, bo miasta polskie nigdy nie organizowały się w żadne związki, nie zaznaczały nigdy swych interesów wspólnych; każde z nich żyło oddzielnie, izolowane od innych miast.

Ani też duchowieństwo polskie nie było nigdy „stanem” politycznym i nie wchodziło w ustrój państwowy „stanowo”; biskupów zaliczono tylko do stanu senatorskiego, na równi z wojewodami, ale nie reprezentowali oni w senacie nigdy Kościoła oficjalnie, z urzędu (chociaż faktycznie mogli go reprezentować nieraz), bo ustrój państwowy polski nie wymagał zgoła takiej reprezentacji. Jedyną urzędową reprezentacją Kościoła polskiego pozostawał zawsze synod prowincjonalny, a ten nie wybierał delegatów do sejmu; w ogóle Kościół nasz nie był nigdy zorganizowany do życia politycznego.

Mylnym jest więc wszelkie tłumaczenie dziejów Polski jakoby przedłużonego w czasie państwa stanowego.

Podobieństwo zachodzi w tym, że jak w państwach stanowych, podobnież i w Polsce ograniczoną była władza królewska, czyli że społeczeństwo posiadało prawo udziału w rządach państwem. Na zachodzie nastąpiło wraz z centralizacją „złamanie przywilejów stanowych”, jak eufemicznie zowie się zaprowadzenie dynastycznego wszechwładztwa, podczas gdy w Polsce ograniczano monarchię coraz bardziej. Parlamenty angielskie, stany generalne francuskie, hiszpańskie kortezy, landtagi niemieckie obradowały na zasadzie ograniczenia władzy monarszej, ale w czasach nowożytnych traciły na znaczeniu, aż zaginęła nawet tradycja ich kompetencji, podczas gdy w Polsce kompetencja sejmu wzrastała (…).

Państwowość polska stanowiła łamigłówkę dla statystów zachodnich. Pisarze polityczni zachodniej Europy próbowali określić systemat państwowy polski według znanych sobie kategorii i nigdy nie zdołali trafić z tym do ładu. Przez cały wiek XVI i XVII łamano sobie głowę we Francji i Włoszech nad tym, czy państwo polskie jest monarchią temperata, czy governo popolare, arystokracją, czy królestwem, czy też republiką. Każdy autor inaczej tę rzecz rozstrzyga; widocznie państwo polskie nie należało do żadnego z rodzajów znanych dotychczas zachodnim teoriom państwowym. Niestety, zanim się z nim zaznajomiono dokładniej, ujemne strony wychodziły coraz bardziej na plan pierwszy (t. II, s. 77-82).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s