Koneczny o biurokracji i państwie biurokratycznym

 

Jeszcze raz, na zakończenie przeglądu dzieła Polskie Logos a Ethos, Koneczny – o biurokracji i państwie biurokratycznym: Mylne to mniemanie, jakoby państwa dzieliły się na monarchie i republiki, na cesarstwa, królestwa, wielkie księstwa i rzeczpospolite. Państwa dzielą się na biurokratyczne i obywatelskie, na centralistyczne i autonomiczne, a wobec tych kwestii sprawa o koronowanego czy niekoronowanego naczelnika państwa, o dożywotniość jego czy periodyczną wybieralność jest sprawą stosunkowo drobną.

Obywatelskość państwa polega na tym, że obywatele nie tylko posiadają jak najszerszy samorząd, co musi być połączone z decentralizacją, ale nadto jak największa część funkcji administracji publicznej zdana jest na instytucje obywatelskie, nie urzędnicze; państwo obywatelskie nie znosi w ogóle biurokracji i nie da się żadną miarą z nią pogodzić.

Tylko obywatelskie państwa zdołają wytworzyć stosowną do nowych czasów ilość siły społecznej; biurokratyzm bowiem nie tylko nie może jej wytwarzać, lecz musi ją psuć i osłabiać. Tylko bez biurokracji przyśpieszyć można chyżość historyczną, gdyż biurokracja opóźnia i tamuje wszelki rozwój społeczny, pchając społeczeństwo tym samym do rewolucyjności; toteż im znaczniejsze gdzie stanowisko biurokracji, tym podatniejszy tam grunt dla prądów przewrotowych. Można by o rewolucji powiedzieć, że jest emanacją biurokracji; jakoż lubi się urządzać tak samo biurokratycznie, jak ten ustrój, który zwykła zwalczać, jak o tym poucza historia.

Mylnym jest mniemanie, jakoby biurokracja odznaczała się lenistwem, brakiem poczucia obowiązku itp. Nic fałszywego! Nie zna biurokracji, kto tak o niej sądzi. Ludzie nieobowiązkowi zdarzają się wszędzie, i na urzędach, ale to nie ma nic do biurokracji. Biurokracja jako taka pełną jest właśnie gorliwości, i tak pilną, iż marzy tylko ciągle o powiększeniu swej roboty; ona rozwija się w toku pracy, a pragnie pracować zawsze i wszędzie. Urzędnik leniwy jest leniem, ale nie biurokratą; jednio nie ma nic do drugiego. Gdyby zło biurokracji polegało na lenistwie urzędników, jakżeż łatwo byłoby biurokrację zreformować! Ale to zło jest, niestety, całkiem niezależne od pracowitości lub próżniactwa osób; ono jest w ogóle całkiem niezależne od osób. Gdyby biurokracja składała się z samych najlepszych patriotów, z samych wzorów pilności i wszelakiej obowiązkowości, byłoby w ogólnym rezultacie to samo, co bywa bez tych przymiotów. Oto tragedia biurokracji, że w niej dobre przymioty są bezskuteczne, bezowocne. Każda biurokracja, choćby „najlepsza” (jak np. pruska) musi być szkodliwa i na to nie ma rady. Każda biurokracja stanowi chorobę nieuleczalną, albowiem reforma biurokracji jest niemożliwością. Odkąd istnieje na świecie biurokracja, istnieje też kwestia jej reformowania, istnieje ciągle, bez ustanku; ale ani razu jeszcze w całej historii powszechnej nie powiodła się. Żaden historyk nie potrafi wskazać przykładu dokonanej gdziekolwiek reformy biurokracji; gdziekolwiek i kiedykolwiek próbowani reformę taką przeprowadzić, zawsze na czymś utknęła i ani razu się nie udała.

Najlepsi urzędnicy nie zdołają utworzyć dobrej biurokracji, bo ona jest złą zasadniczo i nieuleczalnie. Biurokracja marnuje niepotrzebnie tysiące porządnych ludzi – oto cały jej dorobek, a milionom zawadza. Nie o rodzaj ludzi bowiem chodzi tu, lecz o sam system.

Biurokrację zaszczepiły u nas dopiero rządy zaborcze. Biurokracja była nieznaną polskiej umysłowości, niezrozumiała, wręcz niepojęta. Polska sztuka rządzenia polegała na rozbudzaniu ducha obywatelskiego, a pruska, austriacka i rosyjska na tłumieniu go; Polską rządzili obywatele, państwami zaborczymi biurokraci. Umysłowość polska jest zaś tego rodzaju, że żadną miarą nie może wysnuć dla siebie nic dobrego, choćby z najlepszego systemu biurokratycznego (…).

Im bardziej trzeba nam wzrostu siły społecznej, tym bardziej trzeba zaniku biurokracji. Stać nas na instytucje obywatelskie! (…) My, Polacy musimy dążyć do silnego państwa i do społeczeństwa silniejszego od państwa, a zatem musimy obmyślić sobie państwo bez biurokracji. Jeżeli nigdzie na kontynencie nie znajdziemy do tego wzorów, niech nas to nie zbija z tropu; wszak w dawniejszych wiekach okazywaliśmy twórczość polityczną, twórczość niemałą w zakresie państwowości, czemuż obecnie nie mielibyśmy popróbować swych sił ku obmyślaniu swoistej formy państwa? Dawaliśmy dobry przykład w wieku XV, XVI, poniekąd jeszcze w XVII i dnia Trzeciego Maja, może nam się i dziś uda wytworzyć coś godnego naśladowania, a doświadczenie zachowa nas od błędów dawniejszych czasów. Praca polska twórcza w dziedzinie państwowości byłaby pracą europejską zarazem, pracą czynnego i samodzielnego członka cywilizacji zachodniej.

Jeżeli teraz, po powtórnym (po wojnach napoleońskich) wstrząśnieniu całej Europy, znowu nie uda się osiągnąć nowej formy państwowej, w takim razie musi się cofnąć ogólna kultura życia zbiorowego w obszarze całej naszej cywilizacji z wyjątkiem jednym plemienia anglosaskiego. Na kontynencie europejskim zwyciężyć może natenczas forma należąca do innej cywilizacji, choćby orientalna. Państwo „nowoczesne” (…) rozłazi się bowiem i absolutnie nie da się utrzymać; cóż ma być na jego miejscu? Socjalizm, który w praktyce staje się burzycielem cywilizacji?

Nowa forma państwowa powstać może tylko przez wyrzeczenie się biurokracji, przez dostosowanie administracji do parlamentaryzmu, do swobód obywatelskich, przez decentralizację, autonomię prowincjonalną i (w razie potrzeby) narodową. Oto kwestie, o które warto się spierać, bo od nich zależy nasza przyszłość cała! Oto kryteria, według których mamy dzielić się na stronnictwa, a nie według haseł poprzedniego okresu! (…).

Była już mowa o tym (…), jako trzeba będzie „odpaństwowić się” w pewnej mierze i ograniczyć państwo do dbałości o bezpieczeństwo życia i mienia obywateli. Jest to kompetencja wcale nie ciasna! Obejmuje przede wszystkim całą politykę zagraniczną, ze względu na bezpieczeństwo granic, i w związku z tym sprawy wojska i floty wojennej – nadto zaś szereg spraw wewnętrznych, dozór nad środkami komunikacyjnymi, policję bezpieczeństwa, sprawę monetarną, sądownictwo karne a cywilne w apelacji, i skarbowość z tym wszystkim związaną. To stanowi przyrodzoną kompetencję państwa, tkwiącą w samej jego istocie, i tego nie można mu odbierać żadną miarą.

            Reszta należeć winna w zasadzie do samorządu, z którego kompetencji mogą być przekazane pewne sprawy za zgodą interesowanych czynników; można by to nazwać przekazanym zakresem działalności państwowej, przekazanym państwu przez przedstawicielstwa samorządu (…).

W praktyce zależałyby przeto granice samorządu a kompetencji władz centralnych po większej części od woli obywateli. Powstawałyby stronnictwa centralistyczne i decentralistyczne; byłoby się przynajmniej o co spierać, a nie o czcze frazesy liberalizmu, konserwatyzmu itp. Spierano by się o coś konkretnego, a nie o literaturę polityczną! Spór o centralizację i decentralizację musi atoli polegać na tendencji nie do uszczuplania kompetencji rządu centralnego, wyposażonego z góry we wszystkie kompetencje, lecz wręcz przeciwnie: opozycja winna dążyć do rozszerzenia kompetencji centralnej, wymierzonej z góry w stosunku do dzisiejszego stanu rzeczy szczupło. Według dzisiejszych okoliczności tej materii, autonomiści, znajdujący się w opozycji, wojują literaturą, frazesami, wytwarzając mimo woli doktryneryzm; gdyby zaś odwrócić stosunek opozycji, natenczas autonomiści wysilaliby się na wzmaganie siły społecznej w kraju, mając do tego otwarte pole, centraliści zaś ograniczaliby się do korekty błędów tamtego stronnictwa (…).

Państwo musi mieć jeszcze trzecią dziedzinę swej kompetencji, mianowicie rozstrzyganie wszystkiego tego ze spraw tyczących się dwóch lub więcej prowincji, czego one same we wzajemnym  porozumieniu rozstrzygnąć nie zdołają; słowem, państwo wkracza tam, gdzie samorząd nie dopisze. Prawo kontroli samorządu rozumie się też samo przez się, ale sposób wykonywania jej nie może być czynnikom samorządu jednostronnie przez rząd narzucony.

            Te trzy dziedziny działalności państwa zakreślają władzom jego rozległy zakres działania, z wielką odpowiedzialnością; wszystko zaś, co leży poza tymi działaniami, polega na… wścibstwie państwa i stanowi bardzo niebezpieczną pomyłkę polityczną. Państwo dzisiejsze nie spełnia należycie tego, co do niego należy, bo za dużo robi tego, co do niego nie należy. Decentralizacja autonomiczna podeprze i państwo i społeczeństwo, z tego wykrzesze siły, tamtemu nie da ich marnować (…) (t. II, s. 228-235.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s