Stefan Buszczyński, Europa i Ameryka (Wybór pism)

Wybór pism Stefana Buszczyńskiego (1821-1892) został udostępniony kilka lat temu przez Ośrodek Myśli Politycznej Wydział Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego (Kraków 2013) jako jeden z tomów serii Biblioteki Klasyki Polskiej Myśli Politycznej. Tym samym nazwisko twórcy Rękopisu z przyszłego wieku zostało przypomniane przynajmniej wąskiej grupie studentów i badaczy uniwersyteckich. Stefan Buszczyński nigdy popularny w Polsce nie był, jeśli już to czytano go i  podziwiano w Europie jako autora książki La decadence de l’Europe (Upadek Europy, pierwsze wydanie w języku polskim już po śmierci Buszczyńskiego). Trudno się dziwić – w Polsce nigdy dzieła objawiające trudne prawdy i do tego objaśniające je wprost nie cieszyły się ani sławą, ani chwałą. Nie mógł liczyć na uznanie pisarz polityczny kierujący się biblijnym zdaniem Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi (Mt 5, 37), chrześcijanin konsekwentny, dla którego bardziej miast przestrzegania literalnej wykładni  słów (martwej litery, brzmienia, czczej formy), liczyło się wdrażanie w życie ich ducha…

 

Tom Wyboru pism Buszczyńskiego, zatytułowany Ameryka i Europa zawiera obszerne fragmenty dwóch jego książek: Upadku Europy (Kraków 1895) oraz tytułowej Ameryki i Europy. Studium historycznego i finansowego z krytycznym na sprawy społeczne poglądem (wyd. II, Kraków 1894). W pierwszym dziele pisarz przedstawił swój pogląd na losy, dziewiętnastowieczny stan zniewolenia i przyszłość Europy, w drugim – porównał stary kontynent z „ziemią Wolności” – Ameryką, sławiąc panujące w niej stosunki społeczne i polityczne jako bardziej przystające do najwyższych praw i ideałów ludzkości: wolności, własności i postępu.

 

Buszczyński daleki jest od powszechnie powielanych „prawd” i stereotypów, myśli samodzielnie, wyciągając często niepopularne wnioski. Widać to chociażby w jego sądach na temat postępu ludzkości:

            Na próżno wołają bezwzględni wielbiciele postępu: ”Idziemy naprzód szybkim krokiem”. Na próżno głoszą, że świat postępuje – le monde marche. Ludzkość żółwim posuwa się krokiem, a często wraca do tych samych błędów, do tych samych wad, do niewolnictwa, do uległości przed tą lub ową przemocą, do tych samych nawet śmieszności. Widzimy to z powszechnych dziejów, widzimy w historii filozoficznych systematów, w statystycznych faktach.

 

            Ludzkość rusza się, bieży, pędzi, ale nie postępuje naprzód. Czują to już niektórzy; są tacy, co mniemają, iż przeznaczeniem ludzkości jest kręcić się w kółko. Uderzające zjawiska przed kilku tysiącami lat, powtarzające się, periodycznie niemal, w ciągu wielu wieków, mogą na tę myśl naprowadzić. Tym mniej prawa mamy szczycić się postępem. Duch rozwija się; zdobył większe obszary pod swoje panowanie, samowładnie rządzi, silniejszym jest, śmielszym, ale nie wolniejszym. Przestrzeń jego działalności szersza, lecz i wpływy, którym sam ulega, liczniejsze. Umysł ludzki, pomimo olbrzymich postępów, jakie zrobił, nie poprowadził za sobą społeczeństwa, nie znalazł zasad praktycznych, do których by można było zastosować zasady teoretyczne.

 

            Co byśmy powiedzieli o ludziach, którzy by przekształcając ziemię, zdobiąc ją, przepasując drutami, szynami żelaznymi, osuszając w jednym, nawadniając w drugim miejscu, myśleli w swej dumnej zarozumiałości, że pracą swą kulę ziemską w ruch wprowadzają? To samo dzieje się ze społeczeństwem. Przekształcono je trochę, ozdobiono, zmieniono mu szaty, nieco wygładzono, nieco nauczono piękniejszych układów, pewną cząstkę jego wymyto, uczesano; pewnym ludziom włożono w usta mnóstwo słów czczych i pusto brzmiących; niektórych nauczono czytać, choć nie rozumieją tego, co czytają; wielu nauczono rozprawiać śmiało, rozumować bez rozumu, sądzić bez rozsądku; ten i ów krzyknął, napisał, wydrukował: „Ludzkość olbrzymie zrobiła postępy”. I wszyscy za nimi [to] powtarzają. Europejczycy nawet pod względem zarozumiałości o swej oświacie i postępie nie różnią się od Chińczyków. Jest to złudzenie szkodliwe samemu postępowi. Kto uwierzy w swą doskonałość, ten się cofa; kto zadowolony z siebie, zakłada ręce i nic nie robi. Rozległa wiedza, postęp umysłowy, wynalazki choćby najgenialniejsze, słowem: postęp nauk – nie jest jeszcze postępem ludzkości, albowiem cała zasługa mądrości polega na zastosowaniu. Życie praktyczne społeczeństwa, życie prywatne i polityczne, jedynym jest świadectwem postępu. A czy ludzie jeżdżą prędzej czy powolniej, czy kierują się magnesem lub lotem ptaków, czy pędzą za pomocą żagli, koni lub pary, czy mordują się armstrongami lub dzidami, czy jedzą żołędzie i surowe mięso lub ostrygi, pająki i ser z robakami – to wszystko jedno. Ja w tym jeszcze postępu nie widzę. O to chodzi, co zyskała moralność? Co zyskała godność człowieka? Czy człowiek zdobył prawa swoje? Nie w książce, nie w rozprawach, ale w życiu. Czy jest wolnym od błędu, głupstwa, pychy, namiętności wszelkiego rodzaju, od przemocy? […] (s. 18-20).

Czytaj dalej „Stefan Buszczyński, Europa i Ameryka (Wybór pism)”

Reklamy

Krótkie podsumowanie

Krótkie podsumowanie naszego najnowszego projektu, przebiegającego pod hasłem „Warto czytać”, a polegającego na przypominaniu cennych i inspirujących do dziś wypowiedzi oraz przywracaniu do obiegu czytelniczego i kulturowego często zapomnianych książek z takich dziedzin, jak: historia, polityka, ekonomia, filozofia, literatura, itp. Od dwóch lat w dziale „Nasze lektury” zamieszczamy fragmenty tekstów (na podstawie oryginalnych wydań książkowych, z reguły pierwszych) z ograniczonym do minimum komentarzem (taką przyjęliśmy konwencję – lektura ma służyć do własnych przemyśleń; nie chcemy narzucać żadnych interpretacji). Zamieściliśmy wybrane teksty historyków (historiozofów), filozofów, socjologów, ekonomistów, publicystów, literatów, bardziej lub mniej znanych, niejednokrotnie zapomnianych. Książki te łączy kilka spraw: ich autorzy podejmowali ważne zagadnienia z myślą o dobru publicznym, ich przemyślenia i wnioski są aktualne do dzisiaj, ale ich wypowiedzi nie są w dzisiejszej Polsce tak słyszane, jak na to zasługują (może nie są w ogóle słyszane)…

 

W sumie zamieściliśmy 21 wpisów, zawierających fragmenty 9 książek. Zaczęliśmy od pozycji dotyczących ekonomii, w szczególności ukazujących rzeczywistość ekonomiczną II Rzeczpospolitej, jej „błędy i wypaczenia”, ale i pozytywne postulaty naprawy „gospodarstwa krajowego”. Oto autorzy i tytuły tych książek:

Adam Krzyżanowski, Pauperyzacja Polski współczesnej;

„E. Muller” [pseudonim], Błędy gospodarki polskiej;

Wincenty Lutosławski, Tajemnica powszechnego dobrobytu.

 

Następne dwie pozycje zajmują się „grzechami” współczesnego (można  by to tak określić) państwa, na czele z „grzechem śmiertelnym”, a mianowicie biurokracją. W nich również można odnaleźć wskazówki, co robić, by być zbawionym (jeśli już się trzymać tej metaforyki). Oto one:

Adolf Kliszewicz, Współczesny kryzys państwowości;

Józef Olszewski, Biurokracja.

 

Kolejne dzieła osadzają problematykę „polskich niedoskonałości” na szerszym tle oraz  próbują odnaleźć w pomrokach dziejów ich przyczyny, czyli są to rzeczy natury historiozoficznej. Są to także dzieła dogłębnie analizujące miejsce „polskości” w cywilizacji europejskiej. Znajdziemy w nich i tajemnice przeszłości, i wskazówki, w jaki sposób urządzić naszą przyszłość, by była lepsza od przeszłości i teraźniejszości, a nawet wizje „ocalenia”. Oto te księgi:

Florian Znaniecki, Upadek cywilizacji zachodniej;

Feliks Koneczny, Polskie Logos a Ethos. Roztrząsanie o znaczeniu i celu Polski;

Walerian Baranowski, Wielka tajemnica psychiki narodu polskiego;

Stefan Buszczyński, Rękopis z przyszłego wieku.  

 

Zapraszamy do lektury, sięgnięcia do całości tekstów, do owocnych przemyśleń oraz do przekuwania, w miarę możności, słów w czyny…

Stefan Buszczyński, Rękopis z przyszłego wieku (część trzecia)

Jeszcze raz, po raz już ostatni, o Rękopisie z przyszłego wieku Stefana Buszczyńskiego. Jak każda porządna utopia książka autora Upadku Europy przynosi sugestywną wizję przyszłości, w tym przypadku zarysowaną w wypowiedziach „filozofa XX wieku”. Obok dziwacznych pomysłów typu mechaniczny przyrząd umieszczany na głowie, regulujący niecierpliwość i popędliwość nerwową człowieka przyszłości za pomocą zakręcanej śrubki i przekręcanej sprężyny uciskającej pewien nerw na mózg działający, czy też technicznych wynalazków ograniczonych wyraźnie wyobraźnią pisarza (przyszłe mieszkania ludzkie otoczone mnóstwem ogrodów, rozrzucone na wielkiej przestrzeni, łączące się ze sobą za pośrednictwem żelaznych kolei, na których chodzą wozy poruszane nie parą, lecz dynamiczną maszyną; domy zbliżone wielka ilością szybko latających balonów, drutami telegraficznymi, telefonami itd., tudzież widoczne w dalekiej przestrzeni za pomocą wydoskonalonego przyrządu optycznego – megaloskopu, bądź zakrywane w razie potrzeby za pomocą rodzaju gazu, którym można mniejszą lub większą przestrzeń otoczyć, jeśli kto chce być niewidzialnym), można w pomysłach Buszczyńskiego odnaleźć całkiem sensowne rzeczy.

Filozof XX wieku odpowiada swojemu interlokutorowi na pytanie jak urządziliśmy, czy raczej jak urządzimy społeczeństwo XX wieku (przyszłości):

– Społeczność XX stulecia urządzono na prawach natury, zastosowanych praktycznie do potrzeb postępowej ludzkości i wymagań nauki. Najprzód najpilniejszej gorliwości użyto do przywróceniu w człowieku normalnego stanu. Zaczęto jednocześnie leczyć ciało i ducha. Natura służyła za modłę, wskazówkę i narzędzie we wszystkich czynnościach. Głos natury stał się głosem stanowczo doradczym. Oblano zdrojami przyrodzonego światła ciało; wpuszczono wiele naturalnego światła do duszy. Oczyszczono powietrze atmosferyczne ze szkodliwych miazmatów; oczyszczono myśl ze szkodliwych przesądów i błędów. Stosownie do tego zbudowano mieszkania i urządzono szkoły. (…) Wszędzie zastosowano elektryczność, nawet zamiast ognia zwykłego, w kuchniach i fabrykach; nadano jej bowiem nieprzerwany kierunek, zależący od mechanizmu, ręką ludzką poruszanego z wielką łatwością. *) Pisane w r. 1884 (przypis wydawcy książki z 1918 r; str. 73, 74).

Obok tych wskazań, można by powiedzieć ekologicznych, należy zwrócić uwagę na inne rozwiązania społeczne – decentralizację administracji i prawodawstwa, suwerenność narodów, zapewnienie realnej wolności i własności:

Czytaj dalej „Stefan Buszczyński, Rękopis z przyszłego wieku (część trzecia)”

Stefan Buszczyński, Rękopis z przyszłego wieku (część druga)

Wracamy jeszcze do Rękopisu z przyszłego wieku Stefana Buszczyńskiego. Obok wielu przykładów fałszywego postępu i wręcz upadku cywilizacyjnego w XIX stuleciu pisarz stawia diagnozę takiego stanu rzeczy i kreśli wizję odrodzenia ludzkości w przyszłości. Dla Buszczyńskiego wiek dziewiętnasty zdumiewający uczynił postęp w wynalazkach, w urządzeniu maszyn, w udoskonaleniu materii. Ale to właśnie – twierdzi poprzez swoje alter ego, filozofa XX wieku – oderwało całą myśl jego i działalność od ducha. (…) Wszystkie nędze dziewiętnastego stulecia pochodzą stąd, iż nie uznano ducha i nie poznano olbrzymiej jego potęgi (s. 91).

Buszczyński jedyną szansę na naprawę stosunków społecznych i prawdziwy rozwój cywilizacji europejskiej widzi w przestrzeganiu odwiecznych praw człowieczej natury i uniwersalnych wskazówek moralnych: „Żyj według praw wskazanych przez naturę i moralność. Słuchaj głosu sumienia twego. Nie czyń tego drugiemu, do tobie nie miłe. Pracuj, ażebyś był pożytecznym członkiem społeczeństwa, od którego nawzajem pomocy potrzebujesz. Staraj się kształcić umysł i doskonalić się we wszystkim. Szukaj dobra i piękna w każdej rzeczy i w każdej czynności. Unikaj wszystkiego, co jest złem lub szpetnym. Czuwaj nad powierzonymi twej pieczy istotami. Prowadź podwładnych swoich drogą cnoty i powinności. Pamiętaj w każdej chwili o wysokiej godności i wielkim posłannictwie człowieka” (s.59).

Przepisy te – podkreśla filozof – znajdujemy we wszystkich księgach od niepamiętnych czasów. Na ten temat grają i śpiewają mędrcy i prostaczkowie wszystkich wieków. Tymczasem cóż uczyniono – pyta – ażeby przepisy te zastosować do życia, zamienić je w czyn? Jakie podano dla urzeczywistnienia ich środki? I odpowiada, oskarżając współczesną mentalność: Ludzie zwani „praktycznymi” zrobili wszystko, co tylko dało się dotąd zrobić, ażeby tę teorię uczynić niepraktyczną, niewykonalną. Zrobili wszystko, nawet, ażeby te zasadnicze przepisy zniszczyć ze szczętem. Natomiast powstały nowe przepisy utylitarnego pozytywizmu, którymi chlubi się wiek dziewiętnasty. Dadzą się one streścić w następujący sposób: „Życie to użycie. Sumienie jest wymysłem zacofanych fanatyków, kierującym głosem powinien być racjonalizm. Nie troszcz się o nikogo, a postępuj tak, aby tobie było dobrze. Pracuj na to, abyś sam ze swej pracy otrzymał pożytek. Kształć umysł w tym celu, abyś wiedział, co największą może ci przynieść korzyść. Dobro i piękno są to wyrazy konwencjonalne; albowiem to, co dla jednego jest dobrem i pięknem, dla drugiego jest złem i szpetnym. W naturze nie ma bezwzględnego dobra ani bezwzględnego zła; nie ma też nic szpetnego; zatem szukanie jednego a unikanie drugiego jest tylko mrzonką utopii, gdyż natura nigdy nie schodzi z wieczystych swoich torów. Myśląc o sobie samym tylko, każdemu zostaw swobodę działania; nie masz prawa bowiem naginać do twych osobistych pojęć znajdujących się przypadkiem pod twoją opieką istot. Cnota i powinność są to wyrazy nominalne, nie mające wyraźnych kształtów ani granic; prowadzą do poświęceń, które praktyczny rozum odrzuca, jako śmieszne zabytki obskurantyzmu: jedyną przeto racjonalna drogą dla społeczności jest droga natury, czyli fatalne posłuszeństwo sile. Godność człowieka jest szumnie brzmiącym wyrazem bez znaczenia, a posłannictwo jego mrzonką, gdyż człowiek jest tylko biernym narzędziem w ogólnym mechanizmie natury” (s. 59-60).

Czytaj dalej „Stefan Buszczyński, Rękopis z przyszłego wieku (część druga)”

Stefan Buszczyński, Rękopis z przyszłego wieku (część pierwsza)

Istnieją teksty zapomniane, a tak cenne, że mogłyby być np. lekturami szkolnymi. Jednym z takich dzieł jest  niepozorna książeczka zatytułowana Rękopis z przyszłego wieku. Fantazja społeczna z r. 1881. Jej autorem jest Stefan Buszczyński, polski publicysta i pisarz polityczny, żyjący w latach 1821-1892, powstaniec styczniowy (stanął do walki, mimo że nie wierzył raczej w powodzenie czynu zbrojnego, o czym świadczy jego paryska broszura Cierpliwość czy rewolucja), który spędził na emigracji kilkanaście lat (publikował po francusku, niemiecku i polsku), znany i doceniany raczej w Europie, aniżeli w ojczyźnie. Czytelnikami jego książki La decadence de l’Europe (1867), w której opisał wizję przyszłej zjednoczonej Europy ze stolicą w Brukseli, byli m.in. Napoleon III, Jules Michelet i Victor Hugo. W kraju jego dziełem o losach i przyszłości Europy prawie nikt się nie interesował – do wydania gotowej wersji polskiej Upadku Europy nie doszło, ponoć jedynym subskrybentem, gotowym zapłacić za książkę był piernikarz z Krakowa. Tekst został opublikowany dopiero po śmierci autora przez jego przyjaciół w ósmym tomie zbiorowego wydania pism Buszczyńskiego. Podobnie zresztą stało się z napisaną w formie dialogu między przedstawicielem XIX wieku i reprezentantem odrodzonej ludzkości utopią Rękopis z XX wieku po Chrystusie, która została wydana pod zmienionym tytułem dopiero w 1918 r. przez Drukarnię „Głosu Narodu” w Krakowie. Myśli autora, który dostrzegał symptomy zbliżającej się katastrofy i proponował środki zaradcze wiele lat przed realizacją czarnego scenariusza europejskiej historii, przed wojnami światowymi i przed panowaniem doktryn totalitarnych, nadal są aktualne. Jak zauważył jeden ze współczesnych  naukowców, tak wnikliwie opisany przez Buszczyńskiego biurokratyzm pozostaje wciąż immanentną cechą europejskiej rzeczywistości, a głoszone przez niego zasady laissez faire, laissez marcher, laissez passer pozostają nadal w sferze postulatów

 

W Rękopisie z przyszłego wieku toczy się dialog między pisarzem, będącym reprezentantem XIX wieku, a jego alter ego – filozofem, duchowym uczniem pisarza, będącym przedstawicielem XX stulecia (symbolizującego czasy przyszłe), dotyczący upadku współczesnej autorowi Europy oraz wizji jej przekształcenia w nowe, lepsze miejsce do życia. Już we wstępie do dziełka autor przedstawia historię Rękopisu, a zarazem swoje spojrzenie na rzeczywistość starego kontynentu: Oto kilka lat upłynęło, jak napisałem to opowiadanie o mojem widzeniu. Gdym je skończył i odczytał, przestraszyłem się sam siebie. Groch z kapustą – jak to mówią. Niby to filozofia, niby obrazki z natury wzięte. Ni to zmyślenie, ni rzeczywistość. Zwyczajnie jak we śnie, gdy człowiek na wpół marzy, na wpół widzi lub słyszy na jawie. Czyż warto było przenosić na papier te dziwolągi, te płody chorobliwego umysłu? A jeśli jeszcze drukiem je ogłoszę, ludzie pomyślą, żem zwariował. Już jeden Niemiec, pewien uczony redaktor bardzo mądrego czasopisma, strasznie się na mnie rozgniewał i uznał mnie za wariata. A za co? Oto nie mógł mi przebaczyć, że w moich dziełach dziwie się, dlaczego w tak „ucywilizowanej” Europie jest osiem milionów żołnierzy gotowych gryźć się nawzajem jak drapieżne zwierzęta? – dlaczego wojsko w czasie pokoju kosztuje rocznie przeszło trzy miliardy marek, po trzy talary na głowę każdego mieszkańca, nie wyłączając główki nowonarodzonego dziecka? – dlaczego w XIX wieku europejskie wojska prowadziły ze sto dwadzieścia wojen, podczas gdy ministrowie zapewniali o stanie pokoju? – dlaczego w naszym cywilizowanym stuleciu zabito na polach bitwy z dziesięć milionów ludzi, a z tymi , co z ran i chorób poginęli w szpitalach, wypada każdorocznie w przecięciu około czterechset tysięcy ofiar wojny? – dlaczego przy tak wielkim postępie społecznym i finansowym nauk długi państw (respective narodów) europejskich wynoszą więcej niż sto miliardów marek, do stu talarów na głowę? – dlaczego zatem każda kwadratowa mila w Europie obciążona jest publicznym długiem nieprodukcyjnym, wynoszącym przeszło pół miliona marek? – czemu, pomimo tylu filozoficznych dzieł i dobroczynnych zakładów, znajduje się w Europie dwa miliny żebraków (jeden żebrak na 156 mieszkańców), a więcej niż dwanaście milionów ubogich (jeden na dwadzieścia osób) niewiedzących z rana, co będą jedli wieczór? – czemu wypada jeden wariat na dziewięciuset ludzi? – czemu ilość samobójstw podwaja się z każdym rokiem? – czemu tyle szkół, a tylu głupców na świecie? – czemu tylu obrońców Chrystusa, a niejeden zły jak szatan? – czemu nie można inaczej utrzymać porządku w tak postępowym, oświeconym i ucywilizowanym społeczeństwie, jak tylko za pomocą więzień, szubienic, Sybiru? – czemu?… Otóż, gdym to wszystko rozpamiętywał, może mi się doprawdy w głowie zamąciło; a gdym szukał środków zaradzenia temu, Niemiec był pewny, że dostałem obłąkania umysłu (s. 7-8).

 

I rzeczywiście z dialogu toczącego się między człowiekiem XIX wieku a człowiekiem XX wieku wyłania się obraz świata, kreślony głównie odpowiedziami i ripostami filozofa z przyszłości, w którym wyzbyto się podstawowych zasad i wartości, pozbawiono ludzi woli, myślenia i wolności, rzeczywistości, która opiera się na fałszywym postępie, despotyzmie oraz bezmyślności, głupocie i najniższych instynktach wytresowanych tłumów, czasów, w których arystokracja gnije, demokracja zdziczała, światła nie ma a społeczność… próchno! (s. 68).

Czytaj dalej „Stefan Buszczyński, Rękopis z przyszłego wieku (część pierwsza)”