Wincenty Lutosławski, Tajemnica powszechnego dobrobytu

Mam przed sobą niewielką, acz treściwą, książeczkę polskiego filozofa-mesjanisty Wincentego Lutosławskiego, który ogarniał w swoich pracach bez mała całokształt narodowego życia, zatytułowaną Tajemnica powszechnego dobrobytu. Zarys polskiej teorii gospodarstwa narodowego. Rzecz wydana pierwotnie nakładem Wydawnictwa „Halszka” w Szamotułach i Księgarni Mikołaja Skiby w tejże miejscowości w 1926 r., wydrukowana zaś w zasłużonej dla regionu Drukarni Nakładowej J. Kawalera w Szamotułach. Ciekawa jest historia wydawnicza tejże książeczki. Lokalny nakładca-księgarz stał się niewypłacalny i cały nakład książki, zanim został wpuszczony w obieg księgarski, został przejęty przez ówczesnego dzierżawcę Szamotuł, który zapłacił wcześniej za druk dzieła. Książki przeleżały przez dziesięć lat na zamku w Szamotułach, bowiem autor nie mógł wykupić nakładu. Lutosławskiemu udostępniono jedynie kilkaset egzemplarzy, które były sprzedawane na wykładach publicznych filozofa organizowanych przez Macierz Polską w różnych miastach Polski. Dopiero, gdy z kolei dzierżawca Szamotuł znalazł się w kłopotach finansowych, książki zostały przejęte przez Bank Ludowy w Szamotułach i sprzedane autorowi w cenie makulatury. Ten puścił pozostałe egzemplarze w obieg w 1936 r. pod zmienionym tytułem Jak rośnie dobrobyt? (podtytuł pozostał) i wydawnictwem S. A. Krzyżanowskiego w Krakowie.

 

Losy wydawnicze książki nie zdezaktualizowały myśli w niej zawartych, ponieważ pozostają one w dużej mierze ważne do dziś. Lutosławski twierdził, iż Powszechny dobrobyt, wyłączający zupełnie nędzę materialną i moralną, usuwający bezrobocia i walki społeczne, pozwalający na skupienie wszystkich sił narodu na celach istotnych – jest nie tylko możliwy, ale nawet łatwy do osiągnięcia w ciągu kilku pokoleń, jeśli większość mieszkańców jakiegokolwiek kraju powszechnie zrozumie pewne niewątpliwe prawdy, obecnie z bezczelną śmiałością tłumione przez współczesnych demagogów, liberałów, radykałów, socjalistów i bolszewików – i jeśli ci, co te prawdy społeczne i moralne, będące zarazem przykazaniami Bożymi, zrozumieją, zechcą je do życia osobistego i narodowego stopniowo wprowadzać.

 

Główne warunki powszechnego dobrobytu są następujące:
1. Dobry, trwały rząd.
2. Potęga państwa, zabezpieczająca trwały pokój.
3. Sprawność sądownictwa i policji (bezpieczeństwo życia i mienia, powszechne uznanie prawa własności).
4. Zupełnie stała waluta.
5. Wysoki poziom szkół i wychowania publicznego.
6. Bezwzględna wolność pracy i twórczości.
7. Doskonała organizacja społeczna (str. 103-104).

 

 

Dla Lutosławskiego dobry, trwały rząd musi składać się z ludzi kompetentnych; wykształconych, mądrych i uzdolnionych, zacnych i bezwzględnie uczciwych, dbających o dobro narodu jako całości, a nie o korzyści jakiejkolwiek partii czy grupy. Niestety takiego rządu dotychczas nie mieliśmy wskutek wadliwego ustroju politycznego opartego na fałszywej zasadzie, iż prawa polityczne daje sam fakt urodzenia, bez żadnej zasługi, bez żadnych kwalifikacji moralnych ani umysłowych (s. 105). Autor Tajemnicy powszechnego dobrobytu nie był zwolennikiem powszechnych praw wyborczych, zauważał bowiem, iż Jeśli prawa polityczne przyznamy wszystkim, to nieuchronnie takie powszechne głosowanie staje się fikcją, gdyż przeważnie nieoświeceni wyborcy zbyt łatwo nabyte swoje prawa sprzedają tanio, bądź za pieniądze, bądź za nieziszczalne obietnice. W ten sposób dostają się do sejmu ludzie ambitni, chciwi, kłamliwi, nie mający żadnego wyobrażenia o potrzebach państwa (s. 107). To z kolei, w prostej drodze prowadzi do złej władzy: Źródłem niekompetencji rządu jest sejm, wybrany przez głosowanie powszechne nieuków, zwodzonych przez interesownych demagogów (s. 105).

 

Lutosławski wysuwał postulat, aby wyborców ciemnych, chciwych, łatwowiernych od udziału w rządzeniu państwem wykluczyć (s. 110) i przyznać prawa wyborcze obywatelowi, ale koniecznie na zasadzie pewnych kwalifikacji moralnych i umysłowych (s. 111). Warunkiem uzyskania prawa wyborczego byłoby posiadanie odpowiedniego wykształcenia i potwierdzenie wartości moralnej. Prawa polityczne mogłyby być nadawane, a także ograniczane według zasad uznawanych powszechnie i przyjmowanych w wyniku długiej publicznej dyskusji.

 

Jednocześnie filozof proponował ograniczenie liczby posłów i wymaganie od nich jeszcze wyższych kwalifikacji umysłowych i moralnych niż od wyborców: Izba złożona z kilkuset posłów jest niedorzecznością i dobrze obradować nie może, przede wszystkim dlatego, że w żadnym kraju tylu ludzi mądrych i zacnych, znających się na polityce narodowej nie ma. Wystarczy trzech posłów na milion obywateli, jeśli sejm ma być ciałem poważnym, sprawnym i budzącym zaufanie narodu (s. 112).

 

Innym postulatem Lutosławskiego, było wprowadzenie – mówiąc językiem współczesnym – jednomandatowych okręgów wyborczych: A wybory powinny być w ten sposób prowadzone, aby każdy wyborca dobrze wiedział, kogo wybiera i wybierał osobę, nie listę. Wybory z listy są wymysłem demagogii społeczeństw o daleko wyższym poziomie organizacji i oświaty, niż nasze, i dla nas są zgubne, bo ułatwiają warchołom zdobycie władzy (s. 112).

 

Autor Tajemnicy powszechnego dobrobytu żądał także ograniczenia liczby ministerstw i funkcji rządów: Rząd państwowy, aby mógł dobrze sprawować swoje funkcje, powinien je ograniczyć do minimum, pozostawiając najszerszą inicjatywę organizacjom społecznym, niezależnym od państwa (s. 114). Twierdził, iż w zupełności wystarczy pięć ministerstw: sprawiedliwości, spraw zagranicznych, spraw wojskowych, spraw wewnętrznych i skarbu. Dopuszczał jeszcze czasowe istnienie dwóch ministerstw: komunikacji (obejmującego koleje, poczty i telegrafy) oraz ministerstwa oświaty, zaznaczając przy tym, iż Szkoły nie zyskują na tym, że zależą od rządu państwowego, a daleko korzystniej byłoby je uniezależnić i oprzeć ich byt na ofiarności społecznej. Ogromne i bogate uniwersytety amerykańskie są przeważnie takimi instytucjami niezależnymi, a im więcej jest w państwie potężnych instytucji od państwa niezależnych, tym większą gwarancję mają obywatele wobec zawsze możliwych nadużyć urzędów państwowych (s. 117). Istnienie innych ministerstw Lutosławski uważał za co najmniej zbędne: ministerstwa pracy, opieki społecznej, reformy rolnej, handlu i przemysłu są nie tylko zbyteczne, ale nawet bardzo szkodliwe. Ministerstwo pracy utrudnia owocną pracę, ministerstwo reformy rolnej niszczy rolnictwo, ministerstwo handlu i przemysłu krępuje inicjatywę handlu i przemysłu. Wszystkie takie ministerstwa można zastąpić przez sprawne i współzawodniczące z sobą organizacje społeczne, takie jak towarzystwa rolnicze, związki handlowo-przemysłowe, towarzystwa oświatowe itp. (s. 121).

 

Podobnie jak powszechne głosowanie jest błędne i szkodliwe – wedle Lutosławskiego – powszechna służba wojskowa obniża poziom wojska (s. 141). Autor Zarysu polskiej teorii gospodarstwa narodowego postulował zniesienie obowiązkowej służby wojskowej oraz opodatkowanie ludzi, którzy do służby wojskowej nie mają powołania i w ten sposób wzmocnienie armii zawodowej, która składałaby się z cieleśnie i moralnie zdatnych ochotników, dobrze wynagradzanych i mających po okresie czynnej służby wojskowej pierwszeństwo w konkurencji o urzędy państwowe, odpowiadające uzdolnieniu i wykształceniu każdego żołnierza (s. 142). Obok sił zbrojnych ważnym czynnikiem potęgi państwowej była dla filozofa dobra dyplomacja i propaganda zagraniczna (…). W dyplomacji jeszcze więcej niż na innych polach – twierdził Lutosławski – chodzi raczej o jakość, niż o ilość urzędników i lepiej pozostawić niektóre odległe placówki nieobsadzone, niż posyłać tam ludzi nieodpowiednich. W każdym poselstwie (…) lepiej mieć kilku prawdziwie kompetentnych dyplomatów, znających dobrze Polskę i kraj, w którym Polskę przedstawiają, niż całe zastępy snobów, dbających jedynie o własne zadowolenie i nie mających wyobrażenia o istotnym powołaniu polskiego narodu (s. 152). W zakresie służby dyplomatycznej – sądził myśliciel – daleko więcej są pożądani ludzie dojrzali i zasłużeni, którzy wiele o sobie nie mniemają i których trzeba dopiero pozyskiwać, niż młodzi i ambitni samolubi nie mający dostatecznego doświadczenia (s. 154), toteż proponował zatrudniać w dyplomacji emigrantów i ich potomków, ludzi takich, którzy Polskę kochają i znają, ale nie śmią swych usług ofiarowywać. Takich należy odszukać i spożytkować. Będzie to z wielką korzyścią dla dyplomacji polskiej i w ten sposób spożytkujemy ogromny kapitał duchowy, dziś dla Polski nieprocentujący (s. 154-155).

 

Oprócz dobrych, sprawnych i uczciwych rządów oraz instytucji państwa podstawą dobrobytu było dla Lutosławskiego powszechne uznanie prawa własności: Niewątpliwie koniecznym warunkiem powszechnego dobrobytu jest uznanie prawa własności zgodnie z rzymską wielką tradycją i zabezpieczenie mienia obywateli nie tylko przed małymi indywidualnymi złodziejami, ale przed tymi gorszymi i większymi złodziejami, którzy ważą się przewrotnie używać władzy państwa, żeby najwięcej w Rzeczypospolitej zasłużone rody posiadanego mienia pozbawiać (s. 164). Filozof zauważał, iż człowiek potrzebuje koniecznie środków, aby mieć możność uskuteczniania swych celów. Ta potrzeba rozporządzalnych środków materialnych jest podstawą prawa własności i odróżnia ludzi cywilizowanych od barbarzyńców. Pomny, iż rzymskie pojęcia prawa własności zostały w nowszych czasach w pewnej mierze zmodyfikowane na rzecz nowożytnego zaborczego państwa, Lutosławski twierdził, że nic nie usprawiedliwia takiego przewrotu w pojęciach, jak użycie władzy państwowej, żeby prawnie nabytą własność jednym obywatelom zamożniejszym odbierać dla obdarowywania nią uboższych, jedynie w samolubnym celu posłużenia się głosami tych uboższych w głosowaniu powszechnym i pozyskania politycznej władzy przez demagogów (s. 163-164), toteż konsekwentnie nie godził się z tzw. reforma rolną, upaństwowieniem niektórych gałęzi przemysłu w celu stworzenia tzw. monopoli państwowych, a także puszczeniem w obieg przez Bank Polski pustego pieniądza, które było dla niego także niczym innym, jak podstępna kradzieżą.

 

W nawiązaniu do reformy rolnej pisał: Ten atak na własność jest zarazem atakiem na rodzinę i na tradycje rodzinne, które każdą rodzinę wiążą z ziemią uprawianą przez przodków. Własność i rodzina są ściśle związane, własność jest potrzebna dla utrzymania rodziny, a wywłaszczenia robią z ludzi osiadłych nomadów bezdomnych, co zarazem rozluźnia związki rodzinne.

 

Zamachy na własność obywateli z pomocą władzy rządowej – dowodził dalej – bywają różne prócz wywłaszczenia z ziemi przodków. Do takich zamachów trzeba zaliczyć wszelkie arbitralne rozporządzenia rządowe, które byt materialny obywateli podkopują.
Jeśli społeczeństwo z ogromną ofiarnością stworzyło bank polski, aby mieć stałą walutę, a minister finansów bezprawnie puszcza w obieg nieuzasadnioną ilość biletów zdawkowych i bilonu, to minister staje się wielkim złodziejem, podstępnie kradnącym mienie obywateli.
Naruszenia prawa własności w najwyższym stopniu dokonało w Polsce realizowanie doktryny socjalistycznej o upaństwowieniu przemysłu. Sejm i rząd w imię niczym nie uzasadnionych konieczności państwowych wymyślił tzw. monopole państwowe i w niesłychany sposób targnął się na obywatelską własność prywatną, bezwzględnie wywłaszczając prawowitych właścicieli z posiadania ich własnych fabryk tytoniu i zapałek (…).
Jeśli z całą energią nie potrafimy się obronić przed realizowaniem socjalistycznej doktryny monopolowego upaństwowienia ziemi i przemysłu, to po reformie rolnej, wywłaszczeniu fabryk tytoniu, zapałek, spirytusu itp. z tej samej racji może dojść do wywłaszczenia prywatnych fabryk maszyn, obuwia, mebli i nareszcie całego przemysłu.
Socjalistyczno-komunistyczna spółka, idąc w tym kierunku dalej, będzie dotychczas praktykowanym sposobem upaństwawiała coraz inne gałęzie przemysłu, wywłaszczając z mienia własnych obywateli i wydzierżawiając je kolejno obcym, aż wreszcie doprowadzi do wydzierżawienia całej Polski.
Na ostatku, gdy nam z naszej własności już nic nie pozostanie, wydzierżawimy zagranicznym pachciarzom sejm, dając im za marny czynsz monopolowe prawo decydowania o losach Polski.
Ten socjalistyczno-komunistyczny zamach na polski stan posiadania i ta zaborczość jest bez porównania dla państwowego bytu polski groźniejsza, niż zaborczość naszych sąsiadów Niemców i Moskali, której przecież skutecznie umieliśmy się przeciwstawić.
Trzeba skupić wszystkie siły narodowe do walki z zaborczością komunistyczną!
Takich arbitralnych bezprawi i niestety w powojennej Polsce [przypominam, iż cały czas chodzi o II Rzeczpospolitą] się namnożyło bardzo wiele, i bezpieczeństwo mienia, które obejmuje też bezpieczeństwo życia, bo wszak ciało jest najbliższym mieniem każdego człowieka – to bezpieczeństwo mienia jest znacznie więcej zagrożone w niepodległej Polsce, niż w przedwojennych państwach zaborczych.
Lekceważenie prawa własności prowadzi do powszechnej nędzy. Aby wejść na drogę powszechnego dobrobytu potrzebujemy sprawnej i dobrze płatnej policji, nieprzekupnego sadownictwa i bezwzględnego poszanowania przez władze administracyjne wyroków sądowych, nawet gdy się zwracają przeciwko działaniom władz państwowych.
Każdy obywatel powinien pozyskać wewnętrzna pewność, że może rozporządzać swoją własnością i że wszelkie naruszenie tego prawa własności będzie surowo karane, nawet gdyby ono było dziełem najwyższych dygnitarzy państwowych (s. 164-169).

 

I jeszcze krótkie podsumowanie: Tylko na tej niezłomnej podstawie, stworzonej przez rozwój prawodawstwa rzymskiego, można oprzeć dobrobyt powszechny i zapewnić każdemu obywatelowi prawdziwą wolność i niezależność. Nie jest rzeczą państwa prowadzić przedsiębiorstwa przemysłowe lub handlowe, lecz jednym z najważniejszych zadań ustroju państwowego jest zapewnić tym przedsiębiorstwom sprawiedliwe władanie mieniem, i żadna organizacja prywatna, nie ogarniająca wszystkich obywateli kraju, tego wymiaru sprawiedliwości swym członkom zapewnić nie zdoła (s. 173-174).

 

Nie będę nawet tych kilkunastu akapitów komentował. Po raz kolejny powtórzę: skąd my to znamy? Wychodzi na to, że Lutosławskiemu należy się miano klasyka walki z socjalistyczną mentalnością rządzących państwem polskim w ostatnim stuleciu.

 

Dla filozofa podstawą powszechnego dobrobytu był nie tylko dobry rząd, silne państwo, przestrzeganie prawa, stabilna waluta (oparta na złocie, bez inflacji i ustawicznych wahań kursowych), ale nade wszystko bezwzględna wolność działalności obywateli, pracy i twórczości ludzi mądrych i moralnych, potrafiących współdziałać i współpracować. Stąd też upominał się on o wysoki poziom oświaty i wychowania, oparty nie na szkolnictwie państwowym, ale na wolności nauczania i wychowania przy wolnej konkurencji szkół.

 

Państwo – twierdził autor Tajemnicy powszechnego dobrobytujest marnym wychowawcą, podobnie jak jest nieobrotnym przedsiębiorcą handlowym lub przemysłowym. Niepotrzebne narzucanie państwu funkcji mu obcych, jak wychowanie, karmienie bezrobotnych, kontrola przemysłu i handlu – obniża sprawność państwa w funkcjach istotnych (…) (s. 188).

 

Zawsze pamiętajmy – apelował – o tym, że wszystko to, co się da dokonać społecznie, powinno być wykluczone z zakresu działalności państwa, bo przymus państwowy jest jedynie usprawiedliwiony przez oczywistą konieczność. Taka konieczność istnieje w zakresie wymiaru sprawiedliwości, obrony państwa i reprezentacji zagranicznej – także niezbędny jest skarb państwa i administracja wewnętrzna – lecz nie zachodzi wcale równa konieczność organizacji wychowania rządowego w państwie narodowym, które się zasadniczo różni od państwa zaborczego, potrzebującego takiej właśnie organizacji wychowania państwowego (s. 199).

 

Podobnie jak wolność nauczania jest tłumiona przez fałszywe demagogiczne hasła bezpłatnego powszechnego nauczania, dające politykom nie mającym uzdolnienia wychowawczego władzę, aby utrudniali prawdziwym wychowawcom ich pracę – tak samo fałszywe demagogiczne hasło ograniczenia pracy i rzekomej opieki społecznej nad pełnoletnimi pracownikami – zauważał – stworzyło ministerstwo pracy i opieki społecznej, przytułek dla bolszewizujących darmozjadów, którzy utrudniają na każdym kroku pracę i wszelką twórczą inicjatywę przemysłową lub handlową.
Nie ma słów w naszej mowie, by tych szkodników dość jaskrawo i dobitnie napiętnować, co jest potrzebnym, aby w opinii publicznej obudzić zdrową reakcję przeciwko rzekomym zdobyczom socjalnym, które prowadzą robotników do nędzy, a całe państwo do upadku.
Trzeba powszechnego zrozumienia, że prawo do nieograniczonej i nieskrępowanej niczym pracy i wytwórczości jest jedną z zasadniczych form wolności osobistej i obywatelskiej (s. 208).
Prawo zarobkowania jest warunkiem prawdziwej wolności. Wymysł kontroli państwowej nad swobodą pracy obywateli jest wymysłem darmozjadów, którzy chcą szerzyć nieróbstwo. Państwo przez swoje sądy może naprawiać tylko krzywdy, które wyrządza robotnik kapitaliście lub kapitalista robotnikowi, jeśli jedna strona lub druga umowy nie dotrzymują. (…) To jest jedyny słuszny udział państwa w stosunkach przemysłowych lub handlowych – bądź karanie winowajców za niedotrzymanie umowy, bądź unieważnianie umów szkodliwych i niemoralnych. Ale na to właśnie, aby sądy państwowe mogły te najwyższe funkcje sprawiedliwości dobrze sprawować, trzeba pozostawić obywatelom naturalną swobodę umawiania się o warunki pracy i wysokość zarobków.
Wszelkie wtrącanie się państwa do tych osobistych stosunków przed udowodnieniem czyjejś winy tłumi swobodę działania ludzi niewinnych, a ponieważ nie mamy racji przypuszczać, że większość obywateli jest winowajcami, więc jest wysoce niesłusznym hamowanie swobody wytwórczej ogółu ludzi niewinnych na to, by uniemożebnić rzekome złe czyny mniejszości winowajców (s. 209-210).

 

Lutosławski głosi wyższość organizacji społecznej nad państwem. Wzywa do korzystania z wolności organizowania się społecznego i państwa uspołecznionego: Zakładajmy przede wszystkim wszelkiego typu towarzystwa oświatowe, które by utrzymywały szkoły, seminaria, uniwersytety niezależne od państwa, zapewniające młodzieży naszej od najwcześniejszego wieku rozwój świadomości narodowej, impuls do samorzutnej organizacji społecznej, siły ciała i ducha, zdolność do zgodnego działania w zespole.
Zakładajmy towarzystwa wydawnicze, które by dobrze napisane dzieła narodowej treści, arcydzieła narodowej literatury wydawały pięknie i poprawnie za cenę znacznie tańszą, niż książki dla zysku wydawane.
Zakładajmy i popierajmy towarzystwa gimnastyczne, krajoznawcze, naukowe, artystyczne, w których ludzie mogliby znaleźć taką pełnię życia, takie piękno i dobro, żeby nie potrzebowali tracić czasu na bezduszne zabawy, na obmowę bliźnich, na spory i procesy, flirty i rozwody.
Im więcej każdy obywatel wytworzy dobrowolnych więzów, które go łączyć będą z rodakami, w jakimś dążeniu pełnym zapału i entuzjazmu, tym więcej zyska niezależności od państwa, tym mniej będzie płacił podatków, tym pewniej będzie mógł polegać na sądach, gdy zajdzie potrzeba obrony czci, mienia lub życia.
Polacy kochają wolność i tylko w rozgałęzionej wszechstronnie organizacji społecznej, opartej na wolnej dobrej woli znajdą gwarancję tej osobistej wolności, której poczucie czyni Polaka często buntowniczym wobec uzurpacji władz państwowych. Zarazem rozbudowując organizację społeczną, a ograniczając zakres funkcji państwowych, podnosimy poziom moralny i umysłowy urzędników państwowych, gdyż łatwiej dobrać ludzi sumiennych, pracowitych i ofiarnych do tych urzędów, które są najoczywiściej niezbędne dla porządku i ładu w kraju, niż wychować niezliczone zgraje urzędników, nie mających istotnej racji bytu i nie mających co robić w tych tak licznych obecnie zbytecznych urzędach (…).
Naprawa rządu w najwyższym stopniu zależy od uspołecznienia narodu. Niech każdy obywatel wypełni pustkę serca i umysłu jakimś społecznym umiłowaniem, a ucichną wrzaski politycznych walk o władzę – i tak uspołecznieni obywatele z łatwością się zgodzą na konieczne zmniejszenie ilości wyborców, posłów i ministrów, przez co umożliwią podniesienie ich jakości (s. 223-226).

 

Wydaje się, że dla Wincentego Lutosławskiego dwa słowa były kluczowe: wartości i wolność. Patrząc na obecne czasy, należy ubolewać nad tym, jak daleko jesteśmy od ideałów filozofa i jak mocno daliśmy się zniewolić!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s