Adam Krzyżanowski, Źródła i symptomy wzbogacenia się nowoczesnych społeczeństw

Źródła i symptomy wzbogacenia się nowoczesnych społeczeństw to broszura autorstwa prof. Adama Krzyżanowskiego wydana nakładem Towarzystwa Ekonomicznego w Krakowie, zbierająca sześć odczytów, nadanych z Krakowa na wszystkie rozgłośnie Polskiego Radia w lutym i marcu 1938 roku. To zatem przykład jakże potrzebnej literatury popularyzatorskiej, rozwijającej świadomość i podstawową wiedzę ekonomiczną, których niedostatek charakteryzuje szerokie rzesze Polaków do dzisiaj.

 

Prof. Krzyżanowski na początek porządkuje podstawowe pojęcia związane z – powiedzielibyśmy współcześnie – finansami osobistymi: majątek (ogół dóbr, który człowiek posiada w danej chwili), majątek użytkowy (dobra służące bezpośrednio do zaspokajania potrzeb), majątek zarobkowy, czyli kapitał (dobra wytwórcze, którymi pośrednio zaspokajamy potrzeby), dochód surowy (ogół dóbr, przysparzanych w danym czasookresie, np. w ciągu roku, przychód), koszty (ubytek majątku zarobkowego, powstały na skutek jego używania), dochód czysty (nadwyżka dochodu surowego nad ubytkiem majątku zarobkowego, nadwyżka przychodów nad kosztami). Przy czym profesor zaznacza, że Osiągnięcie dochodu czystego nie wyklucza ubytku majątku, albowiem w ciągu wytwarzania zmniejsza się nie tylko wartość kapitału zużytego w tym celu, ale nadto zachodzi dalszy ubytek wartości, którego źródłem [jest] zaspokajanie przez producentów swych potrzeb osobistych. Uszczuplenie majątku dochodzi do skutku nawet w wypadkach uzyskiwania dochodów czystych, jeśli producenci w okresie produkcji wydają na zaspokojenie swoich osobistych potrzeb więcej niż wyniósł dochód czysty, wtedy gdy prócz dochodu czystego skonsumowali bezpośrednio lub w formie zadłużenia się część majątku. Jeżeli konsumują mniej niż wynosi dochód czysty, wówczas nieskonsumowana, zaoszczędzona część dochodu czystego stanowi przyrost majątku. Majątek nie powiększany zaoszczędzeniem części dochodów zanika. Wzrasta szybko tylko w okresach uzyskiwania wielkich dochodów, umożliwiających uskutecznianie znacznych oszczędności. Majątek jest zaoszczędzonym dochodem.

 

Ubogimi są ludzie nie zasobni, zużywający natychmiast przeważną część owoców swej pracy, nie uskuteczniający większych oszczędności. Ludzie ci korzystają w małym stopniu z dóbr dawniej wyprodukowanych, żyją chwilą bieżącą, nie są w stanie zabezpieczyć sobie przyszłości. Majętnym człowiekiem jest ten, którego majątek obejmuje dużo dóbr, przeznaczonych do długoletniego użytkowania (…) Bogatymi społeczeństwami są te, które nie tylko dużo oszczędzają, ale które nadto kapitalizują znaczną część swych oszczędności  (s. 3-4).

 

Wydaje się, że w społeczeństwie, w którym elity w postaci polityków i dziennikarzy zdają się nie rozróżniać dochodów od przychodów, a zwykli szaraczkowie nie znają różnicy między rencistą a rentierem, warto te oczywistości przypominać i w nieskończoność powtarzać…

 

W dalszej części wykładu pierwszego (pt. Bogactwo) Adam Krzyżanowski zajmuje się czynnikami prowadzącymi do dobrobytu: Uzdolnienia ludzkie są źródłem  bogactwa. Ludność jest producentem i konsumentem bogactwa. Bogactwo jest ustosunkowaniem się ludzi do tzw. bogactw naturalnych, przy czym jakość ludzi, a nie ich ilość jest czynnikiem, przeważającym szalę wypadków. Twierdzenie, że ludność jako taka jest bogactwem zaciemnia, a nie wyjaśnia zagadnienie (podkreślenia własne).

 

Wielce zawiły proces niezwykle silnego i olbrzymiego wzbogacenia się, który ludzkość przeżyła w ostatnich 300 latach, był okresem – zaznacza profesor – wielkich wynalazków i odkryć, wielkiego wysiłku pracy, oszczędności i kapitalizacji, okresem przejścia do ustroju bardziej liberalnego w gospodarce międzynarodowej i wewnętrznej poszczególnych państw, a zarazem okresem względnie pokojowego współżycia narodów ze sobą. W świecie przyrodniczym także mamy do czynienia z zespołami zjawisk współzależnych. Wiemy dobrze, że każde z tych zjawisk jest niezbędnym składnikiem danego ukształtowania się toku wydarzeń, przy czym rozstrzyga czynnik współdziałający z najmniejszym nasileniem dlatego, że nie może być substytuowany innym czynnikiem i że pewna minimalna doza danego zjawiska jest koniecznym warunkiem zajścia takiego, a nie innego przebiegu wydarzeń. Nie inaczej przedstawia się sprawa w zakresie współżycia ludzi ze sobą.

 

Także i w tych wypadkach złudne są nadzieje zastąpienia jednego z członów przebiegu wydarzeń drugim. Proces wzbogacenia się był uwarunkowany wszystkimi okolicznościami wymienionymi co dopiero. W krótkim okresie wzbogacenia się natura ludzka nie uległa zmianie. Przeważna część ludzi także i nadal w tych samych warunkach zareaguje jednakowo na te same podniety. Wynika stąd, że również i w przyszłości proces wzbogacenia się tylko wtedy nie dozna przerwy, jeżeli wszystkie dotychczasowe czynniki jego zaistnienia będą nadal współdziałały i jeżeli żaden z nich nie spadnie poniżej minimum niezbędnego do utrwalenia procesu wzbogacania się.

 

Trudno przypuszczać, ażeby pracowitość i oszczędność nagle zanikły bez oczywistego powodu. Geniusz wynalazczy jest bardziej kapryśny. Mimo tego nie zachodzi obecnie niebezpieczeństwo popadnięcia w ubóstwo ludzkości przez wyczerpanie się wynalazczości ludzkiej. Natomiast wszyscy uważają długie i kosztowne wojny, zniechęcające do oszczędności, za niezawodny środek zubożenia społeczeństw w epoce tak wielkiego uzależnienia dobrobytu od wymiany międzynarodowej. Również powszechna zgoda jest na to, że podział pracy stanowi niezbędny współczynnik bogacenia się społeczeństw. Atoli sporny jest właściwy charakter niezbędnego w tym celu podziału pracy. Jedni są zdania, że wystarcza podział pracy narzucony przez władzę, a więc czysto techniczny, podczas gdy in ni sądzą, że proces bogacenia się zależny jest bezwarunkowo od stosowania podziału pracy, wynikającego z istnienia prawa własności prywatnej w stosunkowo obszernym zakresie i wolności zarobkowania. Ziszczenia się życzeń i przewidywań zwolenników pierwszej z tych dwóch ewentualności trudno się spodziewać, póki nie nastąpi radykalna zmiana natury ludzkiej, na co się nie zanosi.

 

Bogactwo materialne samo przez się szczęścia nie zapewnia. Prawdziwie bogatymi są jedynie ci, którzy pojęli i stosują zasadę, że najpewniejsza drogą zapewnienia sobie szczęścia w życiu doczesnym jest skierowanie wszystkich swych wysiłków ku uszczęśliwianiu bliźnich. Postępowanie wedle tego moralnego drogowskazu jest jednak w pewnej mierze uwarunkowane posiadaniem bogactw materialnych (s. 6-8).

 

W następnych odczytach prof. Krzyżanowski kreśli w prosty sposób Dzieje pieniądza (wykład drugi) i Dzieje kredytu (trzeci), podejmuje kwestie waluty (wykład czwarty: Nowoczesna waluta złota, w którym podkreśla konieczność względnej stałości wartości pieniądza) oraz Wynalazków i odkryć jako współczynników postępu ekonomicznego (wykład piąty), a także zagadnień związanych z demografią (wykład szósty: Przyrost ludności, w którym analizuje także zjawiska migracyjne). Wydaje się, że podjęte przez profesora tematy należą i dziś do najważniejszych dla naszego bytu społecznego i narodowego. Powinniśmy je podejmować „na okrągło” i szerzyć wiedzę z nimi związaną – wzorem Adama Krzyżanowskiego – wśród szerokich mas, jeśli chcemy, by stulecie odrodzonej państwowości polskiej, nie okazało się ostatnią okrągłą tego typu rocznicą…

Reklamy