Krótkie podsumowanie

Krótkie podsumowanie naszego najnowszego projektu, przebiegającego pod hasłem „Warto czytać”, a polegającego na przypominaniu cennych i inspirujących do dziś wypowiedzi oraz przywracaniu do obiegu czytelniczego i kulturowego często zapomnianych książek z takich dziedzin, jak: historia, polityka, ekonomia, filozofia, literatura, itp. Od dwóch lat w dziale „Nasze lektury” zamieszczamy fragmenty tekstów (na podstawie oryginalnych wydań książkowych, z reguły pierwszych) z ograniczonym do minimum komentarzem (taką przyjęliśmy konwencję – lektura ma służyć do własnych przemyśleń; nie chcemy narzucać żadnych interpretacji). Zamieściliśmy wybrane teksty historyków (historiozofów), filozofów, socjologów, ekonomistów, publicystów, literatów, bardziej lub mniej znanych, niejednokrotnie zapomnianych. Książki te łączy kilka spraw: ich autorzy podejmowali ważne zagadnienia z myślą o dobru publicznym, ich przemyślenia i wnioski są aktualne do dzisiaj, ale ich wypowiedzi nie są w dzisiejszej Polsce tak słyszane, jak na to zasługują (może nie są w ogóle słyszane)…

 

W sumie zamieściliśmy 21 wpisów, zawierających fragmenty 9 książek. Zaczęliśmy od pozycji dotyczących ekonomii, w szczególności ukazujących rzeczywistość ekonomiczną II Rzeczpospolitej, jej „błędy i wypaczenia”, ale i pozytywne postulaty naprawy „gospodarstwa krajowego”. Oto autorzy i tytuły tych książek:

Adam Krzyżanowski, Pauperyzacja Polski współczesnej;

„E. Muller” [pseudonim], Błędy gospodarki polskiej;

Wincenty Lutosławski, Tajemnica powszechnego dobrobytu.

 

Następne dwie pozycje zajmują się „grzechami” współczesnego (można  by to tak określić) państwa, na czele z „grzechem śmiertelnym”, a mianowicie biurokracją. W nich również można odnaleźć wskazówki, co robić, by być zbawionym (jeśli już się trzymać tej metaforyki). Oto one:

Adolf Kliszewicz, Współczesny kryzys państwowości;

Józef Olszewski, Biurokracja.

 

Kolejne dzieła osadzają problematykę „polskich niedoskonałości” na szerszym tle oraz  próbują odnaleźć w pomrokach dziejów ich przyczyny, czyli są to rzeczy natury historiozoficznej. Są to także dzieła dogłębnie analizujące miejsce „polskości” w cywilizacji europejskiej. Znajdziemy w nich i tajemnice przeszłości, i wskazówki, w jaki sposób urządzić naszą przyszłość, by była lepsza od przeszłości i teraźniejszości, a nawet wizje „ocalenia”. Oto te księgi:

Florian Znaniecki, Upadek cywilizacji zachodniej;

Feliks Koneczny, Polskie Logos a Ethos. Roztrząsanie o znaczeniu i celu Polski;

Walerian Baranowski, Wielka tajemnica psychiki narodu polskiego;

Stefan Buszczyński, Rękopis z przyszłego wieku.  

 

Zapraszamy do lektury, sięgnięcia do całości tekstów, do owocnych przemyśleń oraz do przekuwania, w miarę możności, słów w czyny…

Reklamy

Koneczny o biurokracji i państwie biurokratycznym

 

Jeszcze raz, na zakończenie przeglądu dzieła Polskie Logos a Ethos, Koneczny – o biurokracji i państwie biurokratycznym: Mylne to mniemanie, jakoby państwa dzieliły się na monarchie i republiki, na cesarstwa, królestwa, wielkie księstwa i rzeczpospolite. Państwa dzielą się na biurokratyczne i obywatelskie, na centralistyczne i autonomiczne, a wobec tych kwestii sprawa o koronowanego czy niekoronowanego naczelnika państwa, o dożywotniość jego czy periodyczną wybieralność jest sprawą stosunkowo drobną.

Obywatelskość państwa polega na tym, że obywatele nie tylko posiadają jak najszerszy samorząd, co musi być połączone z decentralizacją, ale nadto jak największa część funkcji administracji publicznej zdana jest na instytucje obywatelskie, nie urzędnicze; państwo obywatelskie nie znosi w ogóle biurokracji i nie da się żadną miarą z nią pogodzić.

Tylko obywatelskie państwa zdołają wytworzyć stosowną do nowych czasów ilość siły społecznej; biurokratyzm bowiem nie tylko nie może jej wytwarzać, lecz musi ją psuć i osłabiać. Tylko bez biurokracji przyśpieszyć można chyżość historyczną, gdyż biurokracja opóźnia i tamuje wszelki rozwój społeczny, pchając społeczeństwo tym samym do rewolucyjności; toteż im znaczniejsze gdzie stanowisko biurokracji, tym podatniejszy tam grunt dla prądów przewrotowych. Można by o rewolucji powiedzieć, że jest emanacją biurokracji; jakoż lubi się urządzać tak samo biurokratycznie, jak ten ustrój, który zwykła zwalczać, jak o tym poucza historia.

Czytaj dalej „Koneczny o biurokracji i państwie biurokratycznym”

Feliks Koneczny, Polskie Logos a Ethos (część ósma)

 

Koneczny o znaczeniu Polski: Polska zachowaniem się swoim w sprawie jednolitości lub niejednolitości cywilizacyjnej zadecyduje o tym, czy cywilizacja chrześcijańsko-klasyczna będzie się rozszerzała dalej na wschód i czy w Europie środkowej można się będzie spodziewać wyłącznego tej cywilizacji zapanowania. Jeżeli Polska podlegnie rozłamowi cywilizacyjnemu, nastąpi znaczne osłabnięcie cywilizacji zachodnio-europejskiej w ogóle, a zatem zwiększy się niebezpieczeństwo stopniowego pokonywania jej przez cywilizację inną.

Znaczenie Polski polega na tym, że nie ma takiego działu życia, do którego nie okazywałaby zdolności, i to po większej części wybitnych. Ale jest to znaczenie prawdopodobieństwa i możliwości, które wymaga dopiero pewnych warunków, ażeby się zamieniło na znaczenie rzeczywistości.

Faktycznie znaczenie Polski zależeć będzie od tego, czy zdoła wyzyskać należycie swe dary przyrody i czy w Polsce wytworzy się polski handel i przemysł. Bez spełnienia tego warunku będziemy dla Europy tylko krajem, ale nie społeczeństwem, kolonią dla państw silnych ekonomicznie. A za tym pójdzie iluzoryczność naszej niepodległości.

Znaczenie twórczości polskiej zależeć będzie od tego, czy zdołamy ją oprzeć na podłożu wszystkich kategorii kultury umysłowej; od należytego zaś zorganizowania świata naukowego zawisłą będzie wartość naszej nusarchii [władztwa nauki w życiu zbiorowym, publicznym, w życiu społeczeństwa i państwa].

Rola nasza w Europie zależeć będzie od tego, czy zdołamy utrzymać równowagę historyzmu a ludowości.

Całe zaś nasze znaczenie zawisło od tego, czy prowincje zachodnie, posiadające ludność gęstszą i zdolność organizacyjną, wezmą górę nad wschodnimi.

Od tych warunków zawisła możność utrzymania na przyszłość własnej, swoistej polskiej kultury, a znaczenie nasze na jej posiadaniu właśnie polega (t. II, s. 210-211).

Feliks Koneczny, Polskie Logos a Ethos (część siódma)

Pod koniec drugiego tomu dzieła Polskie Logos a Ethos Koneczny zamieścił Wyniki dociekań i wnioskowań. W rozdziale tym historiozof zastanawia się nad znaczeniem i celem Polski w obrębie cywilizacji łacińskiej, w stosunku do Europy. Znaczenie Polski zależy jego zdaniem od naszej kultury umysłowej i twórczości, lecz niemniej, a częstokroć może bardziej od szczęśliwie lub nieszczęśliwie ułożonego stosunku Polski do Europy, której część stanowimy cywilizacyjnie (…). Ponad kulturę umysłową i twórczość stawiać tedy należy nam ukształtowanie naszego stosunku do Europy, gdyż od tego zawisło przede wszystkim nasze znaczenie na europejskiej scenie. Kluczowym dla Konecznego jest tu nasz stosunek do Wschodu. Historycznie nieudany polski eksperyment syntezy Zachodu i Wschodu kosztował nas nie tylko cywilizacyjną przerwę w przynależności do Europy w czasach saskich, ale nade wszystko rozbiory: Utraciliśmy łączność z zachodem skutkiem niefortunnych dążeń do syntezy Zachodu ze Wschodem; straciliśmy niepodległość z tej przyczyny. Wniosek na dziś i jutro jasny: Zrzeknijmy się wszelkiej syntezy ze Wschodem, jeżeli chcemy posiadać jakieś znaczenie w Europie i dla Europy.

 

Koneczny podkreśla, że jedyną drogą do rozwoju kultury i państwa jest jedność cywilizacyjna – Nie można być cywilizowanym na dwa sposoby. Ze względu na odmienność cywilizacyjną Wschodu uznaje zatem, że jedyną możliwością dla Polski jest stać twardo i bez najmniejszych odstępstw przy cywilizacji łacińskiej, a miast dążenia do syntezy Zachodu i Wschodu, mącenia kultur, misją naszą jest ekspansja kulturalna: świecić dobrym a wyrazistym przykładem sąsiedniemu Wschodowi, ażeby zapragnął przyswoić sobie cywilizację zachodnią.

Czytaj dalej „Feliks Koneczny, Polskie Logos a Ethos (część siódma)”

Feliks Koneczny, Polskie Logos a Ethos (część szósta)

Koneczny o naszym stosunku do zachodnich form państwowych: Państwowość polska (…) stanowiła swoisty wytwór ducha polskiego, a geneza jej w opozycji przeciw państwowości zachodnio-europejskiej, z zachowaniem jednakowoż ogólnej łączności cywilizacyjnej z Zachodem. Stosunek nasz do Europy można by pod tym względem określić słowy, że była to opozycja uzupełniająca; jakoż rzeczywiście pomysłowość polska uzupełniała cywilizację Zachodu, wytwarzając w jej łonie nową kulturę. Nigdy, przez cały przeciąg dziejów polskich, nie było w Polsce opozycji negującej cywilizację Zachodu.
Czytaj dalej „Feliks Koneczny, Polskie Logos a Ethos (część szósta)”

Feliks Koneczny, Polskie Logos a Ethos (część piąta)

Czy Polska potrzebną jest i pożyteczną dla Europy? – zadaje pytanie Feliks Koneczny, przywołując opinię, mówiącą, iż Rozwój historyczny zmierza do tworzenia jak najrozleglejszych tworów politycznych, a więc… wynikałoby z tego, że postęp polega na tym, ażeby jak najwięcej państw i narodów traciło niepodległość? (…) Walka o byt rozstrzyga najlepiej o postępie, bo słabsi giną, a zatem żywi składają się z coraz silniejszych. Dla słabszych nie ma innego celu, jak posłużyć za „guano”. Wolno przecież każdemu ćwiczyć się, żeby być jak najsilniejszym; kto tego zaniedbał, sam sobie winien. Trudno – najwyższym interesem ludzkości jest usuwanie z drogi niedołęgów.

Teorii tej nie można odmówić logiczności; mylność jej polega na tym, że jest jednostronną. Jednostronność pojmuje na „siłę”, bo tylko materialnie, podczas gdy istnieją nadto siły moralne, o których można twierdzić,  że one właśnie są siłami właściwymi, najsilniejszymi. Gdyby się sprawdziło przypuszczenie, że siła polityczna bez moralnej kruchą jest, że sama siła fizyczna trwałych wyników nie daje, jeżeli nie opiera się o moralną, natenczas cała teoria o wartości walki o byt, jako regulatorze najwyższym w historii, byłaby pozbawioną wartości, a sama walka o byt okazałaby się tylko środkiem do celu, jako szczebel niższy, po którym wspinać się trzeba na wyższe. Regulatorem najwyższy byłaby jakaś siła moralna; dążenia do bliższego określenia tej siły stanowiłyby najwyższy cel nauk prawniczo-historycznych.

Wymagać będzie zarazem poprawki pogląd na kwestie ilości państw i narodów. Rozwój historyczny wymaga tworzenia jak najrozleglejszych tworów politycznych w tym znaczeniu, ażeby powstawały jak najrozleglejsze twory, oparte na wspólnej sile moralnej, a więc dobrowolnie się zrzeszające. Twory oparte na przymusie tamują tedy rozwój historyczny, działają wstecznie. Postęp Europy wymaga, ażeby jak największe jej przestrzenie zrzeszały się, ale pod warunkiem, żeby nigdzie nie działał przymus. Zrzeszanie musi być obmyślone w taki sposób, iżby nikt z zrzeszonych nie tracił niepodległości.

Pożytecznymi są dla Europy narody i państwa w miarę tego, o ile mogą się przyczynić do wzmożenia jej sił moralnych, ażeby fizyczne nie szły na marne. Polska zdała już raz egzamin z tego, że umie wytwarzać duże obszary polityczne, zrzeszane dobrą wolą uczestników-spólników, a mianowicie w systemacie unii. Ale skoro dziś nie ma nigdzie owej „drugiej strony”, pragnącej unię zawierać, a zatem byłoby to doktrynerstwem, żeby powoływać się wciąż na unię, jakby na jakiś syngelton polskich sił moralnych. A gdy unii nie ma, więc cóż? Czyż nie ma przez to samo w polskości niczego realnego? Dajmyż więc nareszcie spokój temu ciągłemu obnoszeniu się z unią, jakbyśmy niczego innego nie mieli do pokazania. Niepotrzebnie profanujemy świętości narodowe (t. II, s. 48-49).

Czytaj dalej „Feliks Koneczny, Polskie Logos a Ethos (część piąta)”

Feliks Koneczny, Polskie Logos a Ethos (część czwarta)

W drugim tomie Polskiego Logosu a Ethosu. Roztrząsaniach  o znaczeniu i celu Polski Feliks Koneczny sytuuje sprawę polską na szerszym tle europejskim. Stojąc na swym stanowisku niemożności syntezy odrębnych cywilizacji, historiozof opisuje nieudane próby syntez, w tym dążeń do syntezy Zachodu i Wschodu. To myślenie prowadzi go do sformułowania poglądu na temat przyczyn upadku Polski: O przyczynach upadku Polski mamy obfitą literaturę. Któryż by historyk polski nie zastanawiał się nad tym, któryż by nie złożył jakiegoś przyczynku do tej kwestii? Aleć wszystkie te badania i dociekania znajdowały się widocznie w stadium przygotowawczych studiów, skoro była wciąż mowa o przyczynach upadku Polski, póki by się nie doszło do wykrycia przyczyny. Wyliczenie przyczyn nie jest bowiem niczym innym, jak tylko zakrywaniem nieznajomości przyczyny. Nie będę się rozwodził nad tym, jak wskazywano przyczyny, nie mogące się ostać wobec badań historycznych porównawczych; jak to np. forma rządu była w Szwecji i w Holandii gorsza, niż w Polsce, a przekupstwo większe w Anglii, prywata gorsza w Niemczech, itd.; poprzestanę na stwierdzeniu, że mieszano objawy upadku z przyczynami, biorąc jedne za drugie. Objawów musiało być wiele, boć upadek był, niestety, wszechstronny (od polityki do literatury); ale im więcej objawów, tym bardziej musi tkwić na ich dnie jakaś ogólna przyczyna. Czytaj dalej „Feliks Koneczny, Polskie Logos a Ethos (część czwarta)”

Feliks Koneczny, Polskie Logos a Ethos (część trzecia)

Jeszcze zdania Konecznego o polskiej polityce, twórczości i zdatności politycznej: Dokładnym kryterium łączności spraw społecznych z państwowymi jest stopień samorządu, co można obserwować dokładnie na urządzeniach wszystkich państw europejskich, od rosyjskiego do angielskiego. Znamienne to, że to samo kryterium odnieść można do wolności obywatelskiej. Wolność to samorząd!

 

W tej dziedzinie zachodzi drugie podobieństwo historii polskiej do angielskiej. Obydwa państwa nie znały nigdy biurokracji. Anglii nie sposób sobie wyobrazić z administracją biurokratyczną. Polsce została ona narzucona dopiero przez państwa zaborcze, a wznowione państwo polskie dopóty nie odnajdzie samo siebie, dopóty będzie się błąkało po manowcach, póki nie wytnie ze siebie tego pasożytniczego nowotworu; jeżeli zaś nie zdobędziemy się na powrót do ustroju samorządnego, niepodległość sama będzie ciągle wystawiana na sztych, gdyż Polska biurokratyczna nie zdobędzie się na właściwą ewolucję społeczno-państwową. W razie dłuższego utrzymania państwowości biurokratycznej musiałby nastąpić rozłam pomiędzy państwem a społeczeństwem, skutkiem czego państwo nie mogłoby się nigdy wzmocnić i nie mogłoby w ogóle stawiać sobie żadnego celu poza najprymitywniejszą walką o byt. Zachodzi tu bowiem wypadek uprawiania polityki – w tym razie polityki administracyjnej – wbrew strukturze społecznej, ewolucyjnie wyrobionej. Biurokracja nie należy zgoła do ewolucji polskiej, a nawet jest duchowi narodowemu jaskrawo przeciwna. Zaprowadzono ją u nas przemocą obcego panowania, a pozostawiono po odzyskaniu niepodległości tylko siłą bezwładności, która nareszcie jednak przestanie działać…

 

Ograniczenie polityki do obrębu struktury ewolucyjnej społeczeństwa i państwa ścieśnia kazuistycznie jej zakres, ale za to pogłębia; co ujmie ilościowo niejako, przyda z lichwą jakościowo. Oby się trzymano na całą przyszłość tego ograniczenia, gdyż tylko w nim wyrasta twórczość polityczna. Jest ona wykluczona przy polityce sztucznej, nie liczącej się z warunkami struktury ewolucyjnej w państwie i społeczeństwie. Twórczość jest bowiem emanacją z wnętrza,, z własnego ducha, którego stanowi triumf i objaw zewnętrzny dojrzały; twórczość nie jest jakimś przygodnym nabytkiem z zewnątrz.

 

Dopóki polityka polska trzymała się szranek własnej ewolucji społeczno-państwowej, posiadała siłę twórczą. Oto nie naśladując Zachodu, nie przyjmując ni feudalizmu, ni później legizmu (…) wytworzyliśmy ustrój własny, nie tylko zdolny do życia politycznego, lecz powołujący do nowego życia ościenne społeczności, już politycznie zamierające. Polska polityczna twórczość stawała się lekiem dla sąsiadów; wytrzymywała tedy próbę najcięższą, najtrudniejszą: próbę uniwersalności, iż nie była lokalną tylko zaradnością, ale dorobkiem powszechnej kultury politycznej. Polskie pomysły polityczne nie były dziełem samego tylko Ethosu polskiego, czynnego około utrzymania własnej państwowości, lecz zarazem dziełem polskiego Logosu, trwałym dorobkiem dziejów, podwyższającym poziom owej sztuki wykonywania zamiarów dotyczących ogółu.

 

Przez znaczną większość czasów naszego życia historycznego dawaliśmy sobie radę na europejskiej arenie politycznej własną twórczością polityczną. Państwo nasze wyłoniło się z własnej, rodzimej organizacji społecznej, a swoistość naszego życia publicznego uderza każdego historyka, prawnika, socjologa.

Czytaj dalej „Feliks Koneczny, Polskie Logos a Ethos (część trzecia)”

Feliks Koneczny, Polskie Logos a Ethos (część druga)

Po ogólnych uwagach na temat polityki Koneczny przeszedł do oceny polskiej zdatności politycznej: Historia polska jest obok angielskiej najbardziej ewolucyjną, a cechę tę dochowała do drugiej połowy XVII wieku (mniej więcej do czasu odsieczy wiedeńskiej), po czym ewolucja historyczna wstrzymana została, ustępując pola coraz bardziej bierności politycznej, którą zrzucił z narodu dopiero Sejm Wielki (…).

 

Polityka jako sztuka wykonywania zamiarów dotyczących ogółu widoczna jest już w celowym postępowaniu Mieszka I. Od czasu sporu ś-go Stanisława z Bolesławem Śmiałym społeczeństwo poczyna zgłaszać się do współpracownictwa politycznego, a już od połowy XIII w. zaczyna się w Polsce okres państwa wytworzonego przez społeczeństwo. Odtąd państwo zawsze na społeczeństwie się opierało, a jedyna próba narzucenia społeczeństwu ustroju państwowego nie wysnutego z ustroju społecznego (próba Jana Kazimierza po chyleniu „potopu”) spełzła na niczym.

 

Polityka polska była stale społeczno-państwową. Sprawa państwa związana była licznymi węzły z posiadaniem ziemi, bo w ustroju polskim łączyły się pług i miecz w jednym ręku (przez nadanie na „prawie żołnierskim”, a potem przez przymusowa służbę wojenną wszelkiego rodzaju właścicieli ziemskich w ustawodawstwie Kazimierza W.). Wszystkie kierunki polskiego życia zbiorowego były zawsze równocześnie społecznymi i państwowymi: dobre i złe, dodatnie prądy i ujemne, mieściły w sobie stale to i tamto. Po rozbiorach próby odzyskania niepodległości polegały na pewnych dążeniach społecznych zarazem.

Czytaj dalej „Feliks Koneczny, Polskie Logos a Ethos (część druga)”

Feliks Koneczny, Polskie Logos a Ethos (część pierwsza)

Kolejna ważna lektura o państwowości polskiej i cywilizacji (cywilizacjach) – dzieło Feliksa Konecznego Polskie Logos a Ethos. Roztrząsanie o znaczeniu i celu Polski wydanego przez Księgarnię św. Wojciecha w 1921 r. Koneczny, jeden z najwybitniejszych polskich historiozofów, twórca oryginalnej koncepcji cywilizacji, zdefiniował terminy: cywilizacja, kultura i naród. Cywilizację określił jako metodę ustroju życia zbiorowego (s. 7), twierdząc, że nie istnieje i istnieć nie może jedna cywilizacja ogólnoludzka, powszechna (współcześnie wyróżnił siedem cywilizacji: arabską, bizantyńską, bramińską, chińską, łacińską, turańską i żydowską). Kulturę rozumiał jako odmianę cywilizacji: W metodach [ustroju życia zbiorowego] odróżniać należy różnice zasadnicze i drugorzędne odmiany, toteż w danej cywilizacji mieścić się może szereg odmian cywilizacyjnych, które zwiemy kulturami. Tak np. w obrębie cywilizacji chrześcijańsko-klasycznej (łacińskiej) mówimy o kulturze polskiej, która stanowi wprawdzie jedność cywilizacyjną z kulturą francuską, angielską itp., a jednak posiada swe odrębności i to wybitne (s. 7-8).

 

Pełnia cywilizacji polega – zdaniem historiozofa – na tym, żeby posiadać takie ustroje życia prywatnego i publicznego, społecznego i państwowego, tudzież taki system moralno-intelektualny, iż wszelkie dziedziny życia, tak uczuć, jako też myśli i czynów, tworzą zestroje o jednolitym umiarze, konsekwentne w zespole swych idei. Nie wszędzie atoli panuje pełnia cywilizacji. Są cywilizacje bardziej i mniej wielostronne, jednolite i mieszane, oryginalne i naśladowcze, w całości naśladowcze lub częściowo; są twórcze kultury i bierne, płonące światłem własnym i pożyczanym; są cywilizacje pełne i niepełne; są kultury i półkultury (s. 8).  

 

W poszczególnych cywilizacjach różny jest stosunek jednostki do społeczeństwa, władzy i Boga. Cywilizacje różnią się między sobą w trójprawie (trzech dziedzinach prawa, które istnieją we wszystkich społecznościach ludzkich): prawie majątkowym, rodzinnym i spadkowym, a także w pojmowaniu abstraktów, należących do tzw. Quincunxu, czyli pięciomianu bytu: dobra i prawdy – w sferze duchowej (wewnętrznej), zdrowia i dobrobytu – w sferze cielesnej (zewnętrznej) i piękna (łączącego kwestie ducha i ciała). Najwięcej różnic między cywilizacjami leży w sferze etyki – rozumienia siedmiu generaliów, czyli pojęć występujących we wszystkich znanych etykach: obowiązku, bezinteresowności, odpowiedzialności, sprawiedliwości, sumienia oraz stosunku do czasu i pracy. Wreszcie cywilizacje różnią się pojmowaniem celu ustroju społecznego: dobrem osoby lub grupy (personalizm lub gromadność) oraz wizją budowania jedności społeczeństwa (jedność w rozmaitości lub jednostajność):  Zasadnicze cechy cywilizacji wynikają z tego, czy opiera się ona na religii lokalnej (względnie wyłącznie szczepowej), czy też na uniwersalnej; czy mieści w sobie pojęcie narodowości, czy też obchodzi się bez niego; czy posiada odrębne prawo publiczne, czy też państwowość opiera się na rozszerzonym prawie prywatnym; wreszcie: czy organizacja społeczna może być samodzielną, czy też spływa w jeden z system z organizacją państwową.

 

            Do najważniejszych zaś cech znamiennych rozmaitych cywilizacji należą: pojęcie świętości, własności, zwłaszcza ziemskiej, i małżeństwa, w czym w związku prawo familijne i spadkowe, wreszcie dwie ogólne kategorie myślenia: jak zapatrują się gdzieś na jedność a jednostajność, na rozmaitość a rozbieżność, o ile mieszają jedno z drugim, identyfikują lub też odróżniają ściśle jedno od drugiego (…) (s. 8-9).

 

Koneczny uważał, że między cywilizacjami nie może być syntez, bowiem nie do pogodzenia są sprzeczności między różnymi etykami. Próby dokonania syntez kończą się bądź zdominowaniem jednej cywilizacji przez drugą (najczęściej dominująca jest ta, która nakłada mniejsze obowiązki moralne), bądź powstaniem acywilizacyjnej mieszanki niezdolnej do rozwoju, a często i przetrwania (na marginesie wtrącę, że w tym sądzie historiozofa zapewne tkwi klucz do zrozumienia słabości dzisiejszej Polski).

Czytaj dalej „Feliks Koneczny, Polskie Logos a Ethos (część pierwsza)”