Adam Krzyżanowski, Źródła i symptomy wzbogacenia się nowoczesnych społeczeństw

Źródła i symptomy wzbogacenia się nowoczesnych społeczeństw to broszura autorstwa prof. Adama Krzyżanowskiego wydana nakładem Towarzystwa Ekonomicznego w Krakowie, zbierająca sześć odczytów, nadanych z Krakowa na wszystkie rozgłośnie Polskiego Radia w lutym i marcu 1938 roku. To zatem przykład jakże potrzebnej literatury popularyzatorskiej, rozwijającej świadomość i podstawową wiedzę ekonomiczną, których niedostatek charakteryzuje szerokie rzesze Polaków do dzisiaj.

 

Prof. Krzyżanowski na początek porządkuje podstawowe pojęcia związane z – powiedzielibyśmy współcześnie – finansami osobistymi: majątek (ogół dóbr, który człowiek posiada w danej chwili), majątek użytkowy (dobra służące bezpośrednio do zaspokajania potrzeb), majątek zarobkowy, czyli kapitał (dobra wytwórcze, którymi pośrednio zaspokajamy potrzeby), dochód surowy (ogół dóbr, przysparzanych w danym czasookresie, np. w ciągu roku, przychód), koszty (ubytek majątku zarobkowego, powstały na skutek jego używania), dochód czysty (nadwyżka dochodu surowego nad ubytkiem majątku zarobkowego, nadwyżka przychodów nad kosztami). Przy czym profesor zaznacza, że Osiągnięcie dochodu czystego nie wyklucza ubytku majątku, albowiem w ciągu wytwarzania zmniejsza się nie tylko wartość kapitału zużytego w tym celu, ale nadto zachodzi dalszy ubytek wartości, którego źródłem [jest] zaspokajanie przez producentów swych potrzeb osobistych. Uszczuplenie majątku dochodzi do skutku nawet w wypadkach uzyskiwania dochodów czystych, jeśli producenci w okresie produkcji wydają na zaspokojenie swoich osobistych potrzeb więcej niż wyniósł dochód czysty, wtedy gdy prócz dochodu czystego skonsumowali bezpośrednio lub w formie zadłużenia się część majątku. Jeżeli konsumują mniej niż wynosi dochód czysty, wówczas nieskonsumowana, zaoszczędzona część dochodu czystego stanowi przyrost majątku. Majątek nie powiększany zaoszczędzeniem części dochodów zanika. Wzrasta szybko tylko w okresach uzyskiwania wielkich dochodów, umożliwiających uskutecznianie znacznych oszczędności. Majątek jest zaoszczędzonym dochodem.

 

Ubogimi są ludzie nie zasobni, zużywający natychmiast przeważną część owoców swej pracy, nie uskuteczniający większych oszczędności. Ludzie ci korzystają w małym stopniu z dóbr dawniej wyprodukowanych, żyją chwilą bieżącą, nie są w stanie zabezpieczyć sobie przyszłości. Majętnym człowiekiem jest ten, którego majątek obejmuje dużo dóbr, przeznaczonych do długoletniego użytkowania (…) Bogatymi społeczeństwami są te, które nie tylko dużo oszczędzają, ale które nadto kapitalizują znaczną część swych oszczędności  (s. 3-4).

 

Wydaje się, że w społeczeństwie, w którym elity w postaci polityków i dziennikarzy zdają się nie rozróżniać dochodów od przychodów, a zwykli szaraczkowie nie znają różnicy między rencistą a rentierem, warto te oczywistości przypominać i w nieskończoność powtarzać…

 

W dalszej części wykładu pierwszego (pt. Bogactwo) Adam Krzyżanowski zajmuje się czynnikami prowadzącymi do dobrobytu: Uzdolnienia ludzkie są źródłem  bogactwa. Ludność jest producentem i konsumentem bogactwa. Bogactwo jest ustosunkowaniem się ludzi do tzw. bogactw naturalnych, przy czym jakość ludzi, a nie ich ilość jest czynnikiem, przeważającym szalę wypadków. Twierdzenie, że ludność jako taka jest bogactwem zaciemnia, a nie wyjaśnia zagadnienie (podkreślenia własne).

 

Wielce zawiły proces niezwykle silnego i olbrzymiego wzbogacenia się, który ludzkość przeżyła w ostatnich 300 latach, był okresem – zaznacza profesor – wielkich wynalazków i odkryć, wielkiego wysiłku pracy, oszczędności i kapitalizacji, okresem przejścia do ustroju bardziej liberalnego w gospodarce międzynarodowej i wewnętrznej poszczególnych państw, a zarazem okresem względnie pokojowego współżycia narodów ze sobą. W świecie przyrodniczym także mamy do czynienia z zespołami zjawisk współzależnych. Wiemy dobrze, że każde z tych zjawisk jest niezbędnym składnikiem danego ukształtowania się toku wydarzeń, przy czym rozstrzyga czynnik współdziałający z najmniejszym nasileniem dlatego, że nie może być substytuowany innym czynnikiem i że pewna minimalna doza danego zjawiska jest koniecznym warunkiem zajścia takiego, a nie innego przebiegu wydarzeń. Nie inaczej przedstawia się sprawa w zakresie współżycia ludzi ze sobą.

 

Także i w tych wypadkach złudne są nadzieje zastąpienia jednego z członów przebiegu wydarzeń drugim. Proces wzbogacenia się był uwarunkowany wszystkimi okolicznościami wymienionymi co dopiero. W krótkim okresie wzbogacenia się natura ludzka nie uległa zmianie. Przeważna część ludzi także i nadal w tych samych warunkach zareaguje jednakowo na te same podniety. Wynika stąd, że również i w przyszłości proces wzbogacenia się tylko wtedy nie dozna przerwy, jeżeli wszystkie dotychczasowe czynniki jego zaistnienia będą nadal współdziałały i jeżeli żaden z nich nie spadnie poniżej minimum niezbędnego do utrwalenia procesu wzbogacania się.

 

Trudno przypuszczać, ażeby pracowitość i oszczędność nagle zanikły bez oczywistego powodu. Geniusz wynalazczy jest bardziej kapryśny. Mimo tego nie zachodzi obecnie niebezpieczeństwo popadnięcia w ubóstwo ludzkości przez wyczerpanie się wynalazczości ludzkiej. Natomiast wszyscy uważają długie i kosztowne wojny, zniechęcające do oszczędności, za niezawodny środek zubożenia społeczeństw w epoce tak wielkiego uzależnienia dobrobytu od wymiany międzynarodowej. Również powszechna zgoda jest na to, że podział pracy stanowi niezbędny współczynnik bogacenia się społeczeństw. Atoli sporny jest właściwy charakter niezbędnego w tym celu podziału pracy. Jedni są zdania, że wystarcza podział pracy narzucony przez władzę, a więc czysto techniczny, podczas gdy in ni sądzą, że proces bogacenia się zależny jest bezwarunkowo od stosowania podziału pracy, wynikającego z istnienia prawa własności prywatnej w stosunkowo obszernym zakresie i wolności zarobkowania. Ziszczenia się życzeń i przewidywań zwolenników pierwszej z tych dwóch ewentualności trudno się spodziewać, póki nie nastąpi radykalna zmiana natury ludzkiej, na co się nie zanosi.

 

Bogactwo materialne samo przez się szczęścia nie zapewnia. Prawdziwie bogatymi są jedynie ci, którzy pojęli i stosują zasadę, że najpewniejsza drogą zapewnienia sobie szczęścia w życiu doczesnym jest skierowanie wszystkich swych wysiłków ku uszczęśliwianiu bliźnich. Postępowanie wedle tego moralnego drogowskazu jest jednak w pewnej mierze uwarunkowane posiadaniem bogactw materialnych (s. 6-8).

 

W następnych odczytach prof. Krzyżanowski kreśli w prosty sposób Dzieje pieniądza (wykład drugi) i Dzieje kredytu (trzeci), podejmuje kwestie waluty (wykład czwarty: Nowoczesna waluta złota, w którym podkreśla konieczność względnej stałości wartości pieniądza) oraz Wynalazków i odkryć jako współczynników postępu ekonomicznego (wykład piąty), a także zagadnień związanych z demografią (wykład szósty: Przyrost ludności, w którym analizuje także zjawiska migracyjne). Wydaje się, że podjęte przez profesora tematy należą i dziś do najważniejszych dla naszego bytu społecznego i narodowego. Powinniśmy je podejmować „na okrągło” i szerzyć wiedzę z nimi związaną – wzorem Adama Krzyżanowskiego – wśród szerokich mas, jeśli chcemy, by stulecie odrodzonej państwowości polskiej, nie okazało się ostatnią okrągłą tego typu rocznicą…

Reklamy

Adam Krzyżanowski, Moralność współczesna (część druga)

Profesor Krzyżanowski, dokonując porównania dziewiętnastowiecznej skarbowości z polityką finansową państw w latach dwudziestych i trzydziestych XX w., doszedł do pesymistycznych wniosków: Gospodarka skarbowa zeszłego wieku urzeczywistniła w wyższym stopniu, niż przedtem, postulaty sprawiedliwości formalnej i materialnej. Ówczesna polityka finansowa ziściła wymogi praworządności oraz powszechności i równomierności opodatkowania. Właściwe dobie obecnej niepomierne rozszerzenie granic swobodnego uznania władz, sprzeczne z zasadą praworządności, uchyliło powszechność opodatkowania, stwarzając przywileje indywidualne (…). Równomierność opodatkowania polega na obciążeniu każdego płatnika danego podatku odpowiednio do jego zdolności ponoszenia ciężarów, powstających przez nakładanie danin publicznych. Dochody czyste stanowią najpewniejszy wykładnik siły podatkowej. Równomierność opodatkowania zmniejszyła się w ostatnim dwudziestoleciu pod naciskiem trudności finansowych, a także skutkiem zmian w układzie sił politycznych (s. 42-43). Zasady sprawiedliwości podatkowej zostały zastąpione, zdaniem profesora, przez arbitralność władz, zmienność, zawiłość i chaotyczność prawa podatkowego, chorą progresywność podatkową (Zadaniem progresji jest więcej niż proporcjonalne opodatkowanie bogatych. Progresywne opodatkowanie dochodów czystych i majątków po potrąceniu długów spełnia zadanie. Natomiast progresywne opodatkowanie przychodów chybia celu pod tym względem, ponieważ przychód opodatkowany nie stanowi przychodu czystego, a także dlatego, ponieważ jedni rozporządzają tylko przychodem progresywnie opodatkowanym, a drudzy nadto przychodami progresywnie nieopodatkowanymi – s. 39), przeciążenie podatkowe, podatki utajone, itp. Żyjemy w epoce – podsumowuje Krzyżanowski – swobodnego uznania władz. Ten stan niepewności prawnej mało sprzyja zakładaniu nowych i rozszerzaniu istniejących przedsiębiorstw, nie zachęca do kapitalizacji. Stwarza pokusy dla urzędników, powołanych do rozstrzygania na zasadzie ich swobodnej oceny. Wpływa demoralizująco na zależnych od owych decyzji. Wzrosła ilość władz, nakładających podatki i ilość podatków. Wzrosły stawki podatkowe, opłaty i ceny pobierane przez państwo, wzrosły odsetki (kary) za zwłokę i zaległości obustronne opodatkowanych oraz zaległości państwa. Obniżył się poziom etyczny obu stron. Państwo wydatnie podwyższyło kary za przestępstwa skarbowe. Przestępczość wzrosła. Sprawiedliwość wymiaru podatków uległa pomniejszeniu. Dochody skarbu spadły. Ewolucja tego typu wystąpiła na jaw w wielu państwach. Polska należy do rzędu państw, w których ewolucja w tym kierunku osiągnęła znaczny stopień nasilenia.

 

Mówi i pisze się często o upadku cywilizacji współczesnej. Składa się na nią zawiły splot wielu mało wymiernych współczynników. Trudno ją ogarnąć i osądzić. Trudno orzec, dokąd zmierza. Pewnym i bezspornym jest obniżenie lotu w kształtowaniu się współczesnej gospodarki skarbowej. Grzechem, brakiem rozsądku jest zamykanie oczu na płynące stąd niebezpieczeństwa polityczne, moralne i ekonomiczne (s. 54).

 

Czytaj dalej „Adam Krzyżanowski, Moralność współczesna (część druga)”

Adam Krzyżanowski, Moralność współczesna (część pierwsza)

Moralność współczesna Adama Krzyżanowskiego to jedno z wydawnictw Towarzystwa Ekonomicznego w Krakowie, pochodzące z 1935 r., a grupujące, opublikowane wcześniej w czasopismach, wykłady i artykuły profesora, które dowodzą wyższości etyki wolnej konkurencji nad etyką interwencjonizmu i etatyzmu. Krzyżanowski przyczyny upadku obyczajowości, rozrastającej się przestępczości i bezrobocia widzi w próbach zastąpienia rozwiązań ekonomicznych liberalizmu demokratycznego przez złudzenia wyższości państwa wszechwładnego, totalnego, w skutkach idei rozpowszechniających się w świecie, powiązanych z pogarszaniem się finansów państw w wyniku kosztów wojny światowej, kurczenia się międzynarodowych obrotów towarowych i kredytowych oraz nawrotu do fiskalizmu poświęcającego trwałe interesy skarbu na rzecz chwilowych korzyści (s. 20). Profesor zdecydowanie przeciwstawia się pomysłom ograniczenia lub zniesienia własności prywatnej i zastąpienia etyki kapitalizmu wychowaniem przez władze nowego człowieka, zdolnego udźwignąć godnie i chętnie brzemię szybko rozrastającej się państwowości (Przedmowa).

Krzyżanowski porównuje wiek XIX – okres kapitalistyczny, rozkwitu wolnego rynku, ewolucji systemu politycznego i pieniężnego, zmniejszającego się fiskalizmu państw,  wzrostu długości życia oraz dobrobytu ludzi z czasami po Wielkiej Wojnie (I wojnie światowej) – dobą zmniejszającej się demokracji, zmierzchu parlamentaryzmu, wzrostu fiskalizmu państwa, uznaniowości władz, przywilejów podatkowych dla wybranych, chaosu politycznego i ekonomicznego, zawiłości prawa oraz powodzi zmieniających się ciągle ustaw i rozporządzeń regulujących na papierze najmniejsze przejawy życia, przymusu i propagandy, a także oporu obywateli i związanego z nim rozrostu przestępczości. Porównanie to prowadzi go do jednoznacznych wniosków.

Oddajmy głos profesorowi: Wieszczenia Kasandry i całej plejady jej następców w długim ciągu stuleci często się sprawdzały. Los pesymistycznych horoskopów, stawianych na przełomie XVIII i XIX-go w. był wprost odwrotny. Dziś wiemy, że na progu zeszłego stulecia ludzkość stała u wrót nieznanej nigdy przedtem świetności. Wzajemne oddziaływanie na siebie ówczesnego przebiegu zjawisk ekonomicznych i moralnych wywołało całkiem wyraźną w porównaniu z przeszłością zmianę na lepsze w obu kierunkach.

Prawda, że stosowanie maszyn doprowadza niejednokrotnie do zwolnienia robotników. Równocześnie jednak stosowanie maszyn stwarza nowe sposobności zarobkowania. Maszyny trzeba zbudować. Przedsiębiorcy prywatni posługują się nimi tylko wtedy, gdy dają zyski, które stają się w dalszym toku wypadków źródłem zatrudnienia licznych rzesz robotniczych. Bilans zwalniania i zatrudniania robotników zamknął się z końcem XIX wieku niebywałym wzrostem liczby robotników. Pewne kategorie stanu średniego straciły rację bytu wobec rozwoju przemysłu fabrycznego. Inne kategorie stanu średniego zastąpiły ubytek z nadwyżką. Ostatecznie stan średni wyszedł z opałów liczebnie wzmocniony. Zwiększona dochodowość życia gospodarczego przejawiła się silnym wzrostem produkcji ponad konsumpcję bieżącą. Ludzie wytwarzali znacznie więcej, niż przedtem, dóbr trwałych celem powiększenia przyszłej konsumpcji. Innymi słowy więcej oszczędzali, szybko mnożyli swe majątki i kapitały, co się wyraziło przede wszystkim potężnym rozkwitem ruchu budowlanego w najszerszym tego słowa znaczeniu (…). Szybszy niż kiedykolwiek przyrost kapitałów rzeczowych odzwierciedlił się w zawrotnym tempie pomnożenia depozytów w bankach i kasach oszczędności, różnorakich polis ubezpieczeniowych oraz innych kapitałów pieniężnych, których obfitość obniżyła wydatnie stopę procentową i wielce ograniczyła zasięg lichwy. Wiek XIX w pełni zasługuje na miano okresu kapitalistycznego ze względu na obfitość kapitałów.

Wzrost dochodów czystych oraz zaoszczędzonych majątków i kapitałów umożliwił wzrost ludności w rozmiarach nigdy przedtem nieznanych w dziejach ludzkości (…). Przedłużył się przeciętny czas trwania życia ludzkiego w rozmiarach zgoła nieoczekiwanych, przy czym okres urzeczywistnienia się tej rewolucji był nieprawdopodobnie krótki (…). Zwiększona wytwórczość pracy ludzkiej umożliwiła utrzymywanie większego niż przedtem procentu ludności, stanowiącej grupę osób niebiorących udziału w produkcji (…).

Proces dematerializowania się bogactwa wystąpił silnie na jaw. Wzrasta nie tylko produkcja i ilość producentów dóbr niematerialnych, ale równocześnie niematerialne składniki majątków ludzkich zyskały na znaczeniu. Dawniej ziemia, budynki, kosztowności oraz gotówka pieniężna stanowiły ów ogół dóbr zwany majątkiem. W zeszłym stuleciu rozpowszechnił się nowy typ Krezusa, przedtem niemal nieznany, nababa, zadowalającego się wynajmowaniem mieszkania w hotelu, rezygnującego z rozkoszy użytkowania własnego pałacu. Ów bogacz nowoczesny nie posiada ani włości rozległych, ani fabryk. Wystarcza mu więzienie całej swej wielkiej fortuny w kasecie żelaznej, wypełnionej po brzegi różnego rodzaju obligacjami, listami zastawnymi i akcjami. W XIX wieku można było żyć dostatnio z obcinania kuponów, a nawet odkładać część dochodów z tego źródła uzyskiwanych. Oczywiście mało było ludzi, czerpiących swe dochody wyłącznie z tego źródła, ale szybko rosła liczba osób, uzupełniających inne swe dochody obcinaniem kuponów (…). Dematerializacja bogactwa wymownie świadczy o jego wzroście, ponieważ staje się możliwą dopiero po względnie dostatnim zaspokojeniu potrzeb materialnych. Dobrodziejstwa ekonomiczne rozumnie użytego kredytu są znane i bezsporne. Rozpowszechnienie się kredytu stanowi nadto bogactwo moralne ludzkości, boć przecie koniecznym warunkiem rozrostu obrotów kredytowych jest zaistnienie stosunkowo znacznego stopnia pokojowości we współżyciu ludzi między sobą. Kredyt zamiera w atmosferze walk politycznych, w toku niebezpiecznego napięcia stosunków międzynarodowych, w ogniu kosztownych wojen. Kredyt jest dzieckiem względnie pacyfistycznego kształtowania się wypadków. Już przez to samo stanowi zjawisko moralnie dodatnie. Także i z innych powodów. Rozpowszechnienie się kredytu świadczy korzystnie o dochowywaniu przyrzeczeń, jest uwarunkowane dobra wiarą w obrocie, poszanowaniem praw nabytych przez władze, właściwym funkcjonowaniem sądownictwa i sprężystą egzekucją w wypadkach niewypłacalności dłużników.

 Rozrost obrotów kredytowych stał się także fundamentem pomyślnego kształtowania się gospodarki skarbowej w zeszłym stuleciu. W XIX stuleciu ministrowie zaciągali pożyczki na niższy procent i z rozłożeniem opłat amortyzacyjnych na dłuższy termin, niż przedtem, wobec czego byli w stanie zaciągnąć o wiele więcej pożyczek. Ta okoliczność umożliwiła rządom poniechanie operacji pieniężnych, wywierających szkodliwy wpływ na gospodarstwo skarbu i na gospodarstwo całego społeczeństwa, doprowadzających do chwiejności kursu walut i dewiz (…).

Gospodarka skarbowa zeszłego wieku, zasilana wpływami podatkowymi, wzrastającymi także i w wypadku nienakładania nowych podatków i niepodwyższania stawek podatkowych, dzięki wzrastającej dochodowości gospodarstwa społecznego, oraz wpływami z zaciągania pożyczek, przyświecała w wielu krajach społeczeństwu dobrym przykładem skrupulatnego wypełniania zobowiązań ustawowych i umownych w rozmiarach zgoła nieznanych poprzednio w dziejach ludzkości (…).

Państwa stać było na porzucenie wybujałości fiskalizmu, na zastąpienie ich podatkami bardziej sprawiedliwymi i na zniesienie krzywdzących przywilejów. Zwycięża zasada powszechności i równomierności opodatkowania (…). Mniejszy fiskalizm, większa sprawiedliwość systemu i wymiaru podatków sprzyjały postępom kapitalizacji, a zarazem umoralnieniu społeczeństwa. Państwo przestało uciskać ludność nadmiernymi podatkami i chwytać się środków zdrożnych w imię doraźnych interesów skarbu. Równolegle i współzależnie wzrasta moralność podatników. Zeznania staja się prawdziwsze, a wywożenie kapitałów za granicę, prowadzenie podwójnych ksiąg handlowych, jednych dla własnego użytku, drugich dla urzędów skarbowych, oraz inne sposoby ukrywania dochodów i majątków stają się coraz bardziej objawem wyjątkowym.

Czytaj dalej „Adam Krzyżanowski, Moralność współczesna (część pierwsza)”

Krótkie podsumowanie

Krótkie podsumowanie naszego najnowszego projektu, przebiegającego pod hasłem „Warto czytać”, a polegającego na przypominaniu cennych i inspirujących do dziś wypowiedzi oraz przywracaniu do obiegu czytelniczego i kulturowego często zapomnianych książek z takich dziedzin, jak: historia, polityka, ekonomia, filozofia, literatura, itp. Od dwóch lat w dziale „Nasze lektury” zamieszczamy fragmenty tekstów (na podstawie oryginalnych wydań książkowych, z reguły pierwszych) z ograniczonym do minimum komentarzem (taką przyjęliśmy konwencję – lektura ma służyć do własnych przemyśleń; nie chcemy narzucać żadnych interpretacji). Zamieściliśmy wybrane teksty historyków (historiozofów), filozofów, socjologów, ekonomistów, publicystów, literatów, bardziej lub mniej znanych, niejednokrotnie zapomnianych. Książki te łączy kilka spraw: ich autorzy podejmowali ważne zagadnienia z myślą o dobru publicznym, ich przemyślenia i wnioski są aktualne do dzisiaj, ale ich wypowiedzi nie są w dzisiejszej Polsce tak słyszane, jak na to zasługują (może nie są w ogóle słyszane)…

 

W sumie zamieściliśmy 21 wpisów, zawierających fragmenty 9 książek. Zaczęliśmy od pozycji dotyczących ekonomii, w szczególności ukazujących rzeczywistość ekonomiczną II Rzeczpospolitej, jej „błędy i wypaczenia”, ale i pozytywne postulaty naprawy „gospodarstwa krajowego”. Oto autorzy i tytuły tych książek:

Adam Krzyżanowski, Pauperyzacja Polski współczesnej;

„E. Muller” [pseudonim], Błędy gospodarki polskiej;

Wincenty Lutosławski, Tajemnica powszechnego dobrobytu.

 

Następne dwie pozycje zajmują się „grzechami” współczesnego (można  by to tak określić) państwa, na czele z „grzechem śmiertelnym”, a mianowicie biurokracją. W nich również można odnaleźć wskazówki, co robić, by być zbawionym (jeśli już się trzymać tej metaforyki). Oto one:

Adolf Kliszewicz, Współczesny kryzys państwowości;

Józef Olszewski, Biurokracja.

 

Kolejne dzieła osadzają problematykę „polskich niedoskonałości” na szerszym tle oraz  próbują odnaleźć w pomrokach dziejów ich przyczyny, czyli są to rzeczy natury historiozoficznej. Są to także dzieła dogłębnie analizujące miejsce „polskości” w cywilizacji europejskiej. Znajdziemy w nich i tajemnice przeszłości, i wskazówki, w jaki sposób urządzić naszą przyszłość, by była lepsza od przeszłości i teraźniejszości, a nawet wizje „ocalenia”. Oto te księgi:

Florian Znaniecki, Upadek cywilizacji zachodniej;

Feliks Koneczny, Polskie Logos a Ethos. Roztrząsanie o znaczeniu i celu Polski;

Walerian Baranowski, Wielka tajemnica psychiki narodu polskiego;

Stefan Buszczyński, Rękopis z przyszłego wieku.  

 

Zapraszamy do lektury, sięgnięcia do całości tekstów, do owocnych przemyśleń oraz do przekuwania, w miarę możności, słów w czyny…

Warto czytać: Adam Krzyżanowski, Pauperyzacja Polski współczesnej

Warto czytać. Także starą literaturę ekonomiczną. Kilka lat temu wpadła mi w ręce książeczka zatytułowana intrygująco „Pauperyzacja Polski współczesnej” autorstwa Adam Krzyżanowskiego, wybitnego przedwojennego ekonomisty, teoretyka polskiego libertarianizmu, którego zainteresowania obejmowały metodologię ekonomii, finanse, ekonomikę, historię gospodarczą, etykę i demografię. Profesor był nie tylko wybitnym ekonomistą, ale także aktywnym uczestnikiem życia publicznego, który próbował wcielać swoje idee w życie, służąc swoją wiedzą i pomagając współobywatelom w podejmowaniu mądrych decyzji. Wyrazem tej aktywności była m.in. ta książka (opieram się na wydaniu trzecim z 1926 r.), będąca podwaliną zgłoszonego przez profesora programu finansowego walki ze zubożeniem ludności.

 

Czytaj dalej „Warto czytać: Adam Krzyżanowski, Pauperyzacja Polski współczesnej”